Rocznica II wojny światowej. Historia uczy. Ale nie wszystkiego
Z okazji rocznicy wybuchu wojny sprzed 86 lat życzmy więc sobie, byśmy tym razem wystarczająco szybko uczyli się na cudzych błędach. Istotniejszych, ze współczesnego punktu widzenia niż te popełnione niegdyś przez politycznych wychowanków i następców Piłsudskiego.
„O słońce! Słońce Września! Miną lata,/ zdeptany będzie przez Prawo łeb węża,/ może we wrogu odnajdziemy brata,/ może sercami będziemy zwyciężać,/ może tak będzie… Ale słońce Września,/ dni naszej chwały i krwi, i cierpienia,/ przeklęte będzie w legendach i pieśniach,/ aż nowe wzrosną po nas pokolenia”. W dorosłe życie weszły kolejne pokolenia, ale poetyckie memento Władysława Broniewskiego powraca. Na przełomie sierpnia oraz września polskie myśli i rozmowy tradycyjnie skręcają ku rocznicy wybuchu II wojny światowej i utraty świeżo odzyskanej państwowości. A także – ku poszukiwaniu analogii ówczesnej sytuacji z obecną.
Wbrew pozorom, nie ma ich tak wiele. Na pewno zachowała aktualność przestroga, by nie ulegać myśleniu życzeniowemu ani własnej propagandzie, nie konfliktować się lekkomyślnie z potencjalnymi partnerami. By nie ufać papierowym gwarancjom, lecz opierać strategię na rzetelnej wiedzy o realnych planach i zamiarach tak wrogów, jak i sojuszników. Czyli: inwestować nie tylko w wielkie jednostki wojsk lądowych, które świetnie podnoszą ducha narodu i pieszczą ego wodzów na defiladach, ale najpierw w wywiad i kontrwywiad, a w dodatku umieć słuchać ludzi z tych służb, zwłaszcza gdy przynoszą złe nowiny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.