Ta rekonstrukcja to przenoszona ciąża
Rekonstrukcję trzeba było zrobić miesiąc temu, gdy żyliśmy wyborami prezydenckimi. Wtedy moglibyśmy to odebrać jako sygnał, że rząd odczytał wynik, ściąga cugle i biegnie do przodu – Karolina Wigura, socjolożka, historyczka idei, publicystka, wykładowczyni Wydziału Socjologii UW.
Widzi pani w tej rekonstrukcji rządu prawdziwie nowe otwarcie?
Z rozmową wokół zmian w rządzie mam kilka problemów. Sama rekonstrukcja dla wielu obywateli będzie mieć po prostu ograniczone znaczenie – do dużej części wyborczyń i wyborców idzie następujący sygnał: panowie i panie z rządu zajmują się sobą, a inni politycy i dziennikarze komentują, co to oznacza, że jeden minister zastąpił drugiego. Nic z tego nie wynika, nie ma żadnego znaczenia dla codziennego życia Kowalskiego czy Kowalskiej. Po drugie, nawet jeśli przyjąć, że jest to reakcja obozu rządowego na przegrane wybory prezydenckie i warto się nad nią pochylić, to rekonstrukcja jest przenoszoną ciążą. Urodziłam dwójkę dzieci, więc przyjmijmy, że wolno mi użyć tego porównania. Trzeba to było zrobić miesiąc temu, gdy żyliśmy wyborami prezydenckimi. Wtedy moglibyśmy to odczytać jako sygnał, że rząd odczytał wynik i reaguje: ściąga cugle, biegnie do przodu, opowiada, jak wspaniałe będą te dwa lata, które zostały do wyborów parlamentarnych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.