Mem o złotych sedesach
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaryzykował integracją europejską kraju w imię ochrony przyjaciół oskarżanych o przekręty korupcyjne. Kijów mógł za to słono zapłacić, ale wygląda na to, że rachunek wystawią Ukraińcy samemu Zełenskiemu – w pierwszych powojennych wyborach.
Ukraińcy dysponują unikatowym genem pozwalającym bezbłędnie wyczuwać, kiedy władze przekraczają czerwoną linię i trzeba je zmusić do kroku wstecz. Tak było w 2004 r., gdy ekipa rządząca usiłowała sfałszować wybory na korzyść Wiktora Janukowycza. Tak było w 2013 r., gdy tenże Janukowycz wycofał się z podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Tak też się stało, gdy Wołodymyr Zełenski usiłował rozmontować instytucje powołane do walki z korupcją. Pod presją „ulicy i zagranicy” parlament w czwartek skasował kontrowersyjne zmiany.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.