Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawiedliwość wojskowa jak marsz przy operze

I wojna światowa. Niemieckie wojska w Prusach Wschodnich
Wojenne perypetie Rafała Taubenschlaga w wielu momentach przypominają dzieje dobrego wojaka Szwejka oraz przygody bohaterów filmu „C.K. Dezerterzy”.ShutterStock
13 stycznia 2025

Przedstawiony przez prof. Taubenschlaga obraz służby w austro-węgierskim korpusie sądowym przywodzi na myśl stary, ale wciąż aktualny bon mot: sprawiedliwość powszechna różni się 
od sprawiedliwości wojskowej tym, czym opera od marsza

Wybuch światowego konfliktu w 1914 r. sprawił, że Rafała Taubenschlaga, późniejszego słynnego profesora prawa rzymskiego i papirologa, miłośnika badań nad prawami starożytnych ludów, nie ominęła również „przygoda z mundurem”. Wojenne doświadczenia Taubenschlag uwiecznił we wspomnieniach przechowywanych obecnie w Polskiej Akademii Nauk.

Crimen laesae maiestatis

Taubenschlaga zmobilizowano w sierpniu 1914 r. W nowy, obcy świat wkroczył jako porucznik-audytor. W Krakowie powierzono mu obowiązki sędziego śledczego, po czym skierowano pod skrzydła zawodowca – kapitana Sapeckiego. Przełożonego scharakteryzował po latach jako „dobrego Polaka i przyzwoitego człowieka”, a to na pamiątkę pewnej ciekawej sprawy. W pamiętnikach czytamy: Chłop, któremu groziła kara śmierci, nie zdawał sobie sprawy z istoty tego przestępstwa”. Kapitan Sapecki trzymał jednak rękę na pulsie. Ponieważ w wojsku zasadę sprawiedliwego procesu rozumiano w sposób odbiegający od standardów powszechnych, oficer wydał Taubenschlagowi rozkaz uratowania gadatliwego kmiecia.

Pozostało 97% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.