Liberałów mięta do dyktatury, czyli wolny rynek kontra demokracja
Ludwik von Mises. Piewca wolności. A zwłaszcza wolnych rynków, po których krążą towary, usługi, kapitały i pracownicy, nie zaznając z niczyjej strony żadnej opresji ni regulacji. Jednak nowa praca na temat wielkiego liberalnego ekonomisty pokazuje, że wolnorynkowa ortodoksja prowadzi do odrzucenia demokracji. Lukas Starchl z Uniwersytetu w Grazu zebrał poglądy Misesa z okresu wiedeńskiego: od pierwszych jego wystąpień publicystycznych w 1905 r., aż po emigrację z austriackiej stolicy w przeddzień przejęcia jej przez nazistów.
To w tym okresie rodziło się podejście Misesa do gospodarczej wolności. Urodzony we Lwowie syn żydowskich mieszczan uważał, że gdyby pozwolić rynkom rozwijać się bez ingerencji, to świat prędko przekształciłby się w lepsze miejsce. Takie, w którym „Stany Zjednoczone, Anglia ze swoimi koloniami czy Brazylia byłyby tak organicznie złączone z zachodnią Austrią jak dziś jest Galicja” (Mises w 1916 r.).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.