Cła Trumpa: ciąg dalszy chaosu
Szumnie ogłoszony przez prezydenta Donalda Trumpa „dzień wyzwolenia” został tydzień temu anulowany przez Sąd Najwyższy USA. Mimo że administracja od razu uruchomiła plan B, przewidujący nakładanie kolejnych ceł na cały świat, nie zmienia to tego, że jej flagowy projekt legł w gruzach.
Wprowadzenie taryf na podstawie ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych prezydenta z 1977 r. (International Emergency Economic Powers Act – IEEPA) było nie tylko elementem polityki handlowej, lecz także wyznacznikiem niekwestionowanej siły przywódcy Ameryki. Nastąpiło to przy milczeniu Kongresu, który dobrowolnie zrzekł się swoich konstytucyjnych kompetencji w zakresie nakładania podatków. Zresztą polityka handlowa to niejedyny obszar, w którym Trump rozszerzał kompetencje egzekutywy – podobnie było np. w rozgrywce z Rezerwą Federalną.
Sąd Najwyższy nie rozważał ekonomicznej zasadności ceł – wypowiedział się na temat zakresu uprawnień prezydenta, orzekając, że nie są one nieograniczone. Wyrok ten przynajmniej częściowo przywraca trójpodział władzy. Przedsmakiem symbolicznego odzyskiwania inicjatywy przez Izbę Reprezentantów było już uchylenie – tydzień przed decyzją SN – ceł nałożonych na Kanadę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.