Przepis na wzrost PKB w czasach sporu: gospodarka bez inwestycji [OPINIA]
Jest w Polsce potrzeba dokonywania rzeczy wielkich. Ale jeśli w warunkach ostrego podziału i politycznego rozproszenia Polaków jest to marzenie ściętej głowy, to niech dzieją się w gospodarce chociaż rzeczy mniejsze, choć niebłahe.
Uczestnicy grudniowego seminarium Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP) mieli za zadanie sprawdzić, czy możliwy jest konsensus w sprawie reform koniecznych dla zapewnienia Polsce wzrostu. Zważywszy na ostry konflikt polityczny, o wielkich reformach nikt się nawet nie zająknął. Wyraźnie ujawniło się jednak przekonanie, że mimo politycznej zawieruchy można uwolnić nietradycyjne źródła wzrostu i rozwoju, które są – lub częściej: mogą być – dla gospodarki efektywną turbosprężarką.
Rodzinne firmy i zamówienia publiczne
Słuszne byłoby skupienie się na rozwoju polskich przedsiębiorstw poprzez system zamówień publicznych – mówił Ignacy Morawski z „Pulsu Biznesu”. Dzięki państwu mogłyby powstawać warunki do wytwarzania urządzeń, rozwiązań cyfrowych oraz innych produktów/usług potrzebnych w kraju, a teraz kupowanych za granicą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.