Koniec globalizacji? Jak wraca ancien régime
Niektórzy się cieszą, bo oto umiera neoliberalizm i zwija się globalizacja gospodarki. Tylko czy naprawdę wizja powrotu do ancien régime’u powinna być tak kusząca? Kto na niej straci? Opinia Sebastiana Stodolaka.
Prawo gospodarcze Europy z XVII–XIX w. pełne jest zabawnych – przynajmniej dla mnie – elementów. Weźmy np. wyspiarską ustawę o pochówku w wełnianych tkaninach. O ile nie zmarłeś w wyniku zarazy, rodzina musiała pochować cię w czystym całunie wyprodukowanym w Anglii. Importowane nie wchodziły w grę. Albo dekret Fryderyka Wielkiego, który nałożył wysoki podatek od kawy. Celem były zatrzymanie importu i promocja rodzimych alternatyw, czyli głównie… piwa. To sprawiło jednak, że przemyt kawy stał się wyjątkowo opłacalny i by go zwalczać, zatrudniono 400 inwalidów wojennych, by wywąchiwali dom po domu, czy ktoś aby nie parzy tego napoju.
Te prawa były ekspresją protekcjonizmu. To, co nasze i wyprodukowane na miejscu, jest dobre i nam służy. To, co obce, drenuje nas z bogactwa. Ta filozofia przez stulecia krępowała rozwój tego, co potem doprowadziło nas do bezprecedensowego dobrobytu. Handlu międzynarodowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.