Tatuaż z gwiazdą Dawida
Armia jest przedstawiana młodym Izraelczykom jako platforma do zawierania nowych przyjaźni i dobrej zabawy. Miejsce, w którym broni się ojczyzny i jednocześnie nagrywa ze znajomymi układy taneczne na TikToka.
Itamar Greenberg miał stawić się na służbę 7 sierpnia 2024 r. w bazie wojskowej Tel Haszomer niedaleko Tel Awiwu. To standardowa procedura, objęci są nią wszyscy obywatele Izraela po ukończeniu 18. roku życia. Itamar nie zamierzał jednak wypełniać swojego obowiązku wobec państwa. Mówił, że nie chciał uczestniczyć ani w masowym zabijaniu Palestyńczyków, ani w okupacji ich terytoriów. W Izraelu ludzi takich jak on określa się mianem „mesarvot” (po hebrajsku) lub refuseników (z angielskiego). Termin ten pierwotnie odnosił się do Żydów, którym odmówiono prawa emigracji ze Związku Radzieckiego do Izraela, ale z czasem wszedł do języka potocznego jako określenie młodych osób, które odmawiają obowiązkowej służby wojskowej ze względu na wolność sumienia.
Buntowników wśród izraelskiej młodzieży jest niewielu, choć po wybuchu wojny w Strefie Gazy stali się bardziej widoczni. Swój sprzeciw wyrażają publicznie: spotykają się w centralnych punktach miast i demonstracyjnie palą wezwania do wojska, krzycząc przy tym, że Izrael popełnia ludobójstwo. Swoje działania relacjonują w mediach społecznościowych i regularnie udzielają wywiadów mediom z całego świata. – To bardzo mała społeczność, wszyscy dobrze się znamy – opowiadał mi Itamar. Cały ruch może jego zdaniem liczyć nie więcej niż 100 osób, choć podkreślał, że niełatwo to oszacować, bo nie wszyscy decydują się na publiczną manifestację sprzeciwu wobec służby wojskowej. Niektórzy po prostu zdobywają lewe zwolnienia od psychiatry i załatwiają sprawę po cichu. Oni również dorobili się przydomka – mówi się, że to „grey refuseniks”, refusenicy z szarej strefy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.