Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dobroczynne państwo opiekuńcze

Ulica Wentworth w żydowskiej dzielnicy Londynu. Ilustracja Gustave’a Dore’a w książce Blancharda Jerrolda „London. A pilgrimage” (1872)
Ulica Wentworth w żydowskiej dzielnicy Londynu. Ilustracja Gustave’a Dore’a w książce Blancharda Jerrolda „London. A pilgrimage” (1872)fot. The Print Collector/Heritage Images via Getty Images
30 listopada 2025
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Ideę państwa opiekuńczego stworzyli lewicowi idealiści, ale wcielali ją w życie cyniczni pragmatycy, którzy widzieli w tym szansę na wzmocnienie swoich rządów. Wprowadzona w Niemczech rewolucyjna zmiana promieniowała na całą Europę. Do 1914 r. państwowe systemy emerytalne i obowiązkowe ubezpieczenia przyjęły Francja, Wielka Brytania i kilka innych krajów.

Wedle danych Eurostatu w 1997 r. w liczącej 15 krajów Unii Europejskiej przeznaczano na zabezpieczenia społeczne przeciętnie 28 proc. PKB. W 2024 r. średnia dla 27 państw członkowskich wyniosła 27,3 proc. PKB. Oczywiście, jest grupa krajów bardzo hojnych, w których wydatki na państwo opiekuńcze przekraczają 30 proc. PKB: Francja, Finlandia, Austria. Ale są też skąpcy, tacy jak Irlandia (12,4 proc. PKB) i Malta (13,4 proc.). Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda na stabilną. Ale to tylko wrażenie. Skończyła się bowiem dywidenda pokoju, z której Europa korzystała przez kilka dekad. Wedle monachijskiego IFO Institut od 1991 r. państwa unijne zaoszczędziły dzięki niej 1,8 bln euro, których nie wydano na zbrojenia. Nałożyły się na to lata gospodarczej stagnacji po 2008 r. i kryzys demograficzny: rośnie odsetek osób starszych przy jednoczesnym spadku odsetka obywateli w wieku produkcyjnym. Państwa opiekuńcze trwają, ale kosztem rosnącego zadłużenia, z którego finansowane są wydatki społeczne. To zwiastuje zmierzch pięknej epoki, w której dotąd żyliśmy.

Więcej niż filantropia

Po zakończeniu wojen napoleońskich szkocki matematyk i ekonomista, a zarazem pastor kościoła ewangelikalnego Thomas Chalmers postanowił zmierzyć się z wszechobecną w miastach biedą. Była ona nierozerwanie związana z rewolucją przemysłową, w wyniku której masy ludności wiejskiej ściągały do pracy w nowo powstających fabrykach. O ile rzemieślników chroniły przepisy cechowe, o tyle robotnicy nie mieli żadnego systemu zabezpieczeń. Pracowali sześć dni w tygodniu, często dłużej niż 12 godzin, a zarabiali niewiele. Wraz z rodzinami żyli w skrajnym ubóstwie. Nędza dzielnic robotniczych, takich jak zawiadywana przez Chalmersa parafia St. John w Glasgow, szokowała wrażliwe jednostki, mobilizując je do działania. „Pastor Thomas Chalmers zaprojektował eksperymenty społeczne, których celem było zbadanie zarówno w mieście, jak i na wsi przyczyn rozszerzającej się biedy” – pisze w pracy „Ewaluacja między naukami społecznymi i pracą socjalną” Katarzyna Ornacka. „Chalmers rozwinął ideę odwiedzin i zastosował ją poprzez wprowadzenie wykwalifikowanych pracowników socjalnych, by w ten sposób udzielić pomocy materialnej potrzebującym” – dodaje.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.