Indie. Jak radzą sobie z presją amerykańskich ceł i zmianami w usługach?
Na początku wywołanej przez Donalda Trumpa wojny handlowej wiele wskazywało na to, że Indie będą jednym z pierwszych państw, które zawrą porozumienie celne z USA. Spotkania amerykańskiego prezydenta z premierem Indii wskazywały na dobre relacje między przywódcami. Ale czar szybko prysł – pojawiła się presja Waszyngtonu, by zmusić do uległości azjatyckiego partnera.
Ten odpowiedział jednak podsyceniem nacjonalistycznego ducha i zachęcaniem do kupowania lokalnych produktów. Dodatkowo w celu pobudzenia popytu wewnętrznego władze w Nowym Delhi zdecydowały się przed świętem Diwali (w tym roku zaczynało się 20 października) na obniżenie podatku od sprzedaży, bo to tradycyjnie czas wielkich zakupów. Celem tych działań jest wsparcie konsumpcji prywatnej, która odpowiada za ponad 50 proc. indyjskiego PKB.
Cła nie wykoleją gospodarki
Amerykańskie cła wynosiły początkowo 25 proc. (jednak z wyłączeniem choćby farmaceutyków i elektroniki), by poszybować do 50 proc. ze względu na kupno przez Indie rosyjskiej ropy. To najwyższa stawka płacona przez dużą gospodarkę mającą dostęp do amerykańskiego rynku. Stawka rozgrywki jest wysoka, ale żadna ze stron nie będzie forsować porozumienia za wszelką cenę. Tym bardziej że eksport do USA stanowi zaledwie 2 proc. indyjskiego PKB (według S&P Global) – zatem narzucone przez Trumpa karne opłaty nie są czymś, co wykoleiłoby azjatyckiego olbrzyma.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.