Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Bardzo chciałbym grać w Anglii

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Tak? To ciekawe, bo z prezesem rozmawiałem trzy, czy cztery tygodnie temu, a potem już nie było żadnego kontaktu.

Wiem, co mi zaproponowano w Legii. Nie otrzymałem w klubie żadnego ultimatum, nikt na mnie nie naciska. Jestem traktowany z odpowiednim uznaniem i właśnie tak to powinno wyglądać. Na razie zastanawiam się. Mam kilka propozycji. Być może podpiszę nowy kontrakt z Legią, może odejdę w czerwcu, a może już teraz, zimą. Jeszcze nie podjąłem decyzji. W każdym razie nie chcę na siłę zmieniać klubu i iść byle gdzie.

Nie mogę. Mam ważny kontrakt z Legią, jeszcze przez kilka dni nie mogę podejmować żadnych negocjacji z innymi klubami. Od menedżera jednak wiem, że jest zainteresowanie.

No comments. Nie będę wypowiadał się na ten temat, tak ustaliłem z prezesem Walterem. Zresztą raz czytam, że mam zarabiać 350 tys. euro, innym razem, że 250 tys. To wszystko są bzdury.

Zawsze powtarzam, że liga angielska. Ciężka liga, ale najbardziej mi odpowiadająca. Bardzo bym chciał kiedyś w niej zagrać.

Mam dla niego wielki szacunek. To świetny trener i jeszcze lepszy człowiek. Miejsce, w którym się teraz znajduję, zawdzięczam właśnie jemu. To szkoleniowiec, który miał zdecydowanie największy wpływ na moją karierę.

To prawda, od dwóch miesięcy jestem w trakcie kursu pilotażu. Będę potrzebował trochę czasu, żeby go skończyć, bo uczę się latania w trybie indywidualnym i na razie wylatałem dopiero 6 godzin z wymaganych 45. Potem czekają mnie jeszcze egzaminy teoretyczny i praktyczny.

Każdy ma jakieś hobby. Jeden chodzi do galerii, a inny lata samolotem.

Możliwe. Ja zacząłem interesować się lataniem kilka lat temu, ale nie miałem czasu na kurs. Teraz jednak gram w kadrze Słowacji z Peterem Pekarikiem z Wolfsburga, którego mama pracuje na lotnisku w Żilinie. To ułatwiło sprawę. Latam cessną 152, małym, dwuosobowym samolotem turystycznym.

Najważniejszy będzie pierwszy mecz turnieju z Nową Zelandią, oby udało się go wygrać. Myślę, że możemy powalczyć o wyjście z grupy (są w niej także Włochy i Paragwaj - red.). Nie będę mówił, że na pewno nam się to uda, ale mamy ciekawy, bardzo młody zespół, który stać na wiele.

Myślę, że nasza drużyna tworzy kolektyw. To było naszym największym atutem. A w awans wierzyłem od samego początku. Gdybym nie wierzył, to nie grałbym w kadrze.

Najtrudniejszy był ten w Polsce. Panowały bardzo ciężkie warunki pogodowe. Co prawda prowadziliśmy od samego początku, ale potem przez cały czas trzeba było być bardzo skoncentrowanym, żeby nie stracić gola. Tym bardziej że Polacy mocno naciskali.

Nie, przyjąłem go spokojnie, bo Polska nie miała już przed tym meczem żadnych szans na awans. Może inaczej by było, gdybyśmy walczyli o grę na mundialu między sobą. Wtedy każdy chciałby wygrać, tak samo ja jak Kuba Rzeźniczak czy Maciek Iwański.

Tak się niestety złożyło (śmiech). To prawda, że wcześniej w ojczyźnie nie odbierano mnie w ten sposób. Ale nie napinam się. Jestem takim, jakim byłem przed wywalczeniem awansu. A że ludzie chcą mnie poznać, porozmawiać - to jest miłe, nie przeszkadza mi to.

To prawda. Najpierw uznano mnie za najlepszego obcokrajowca w polskiej lidze, a potem najlepszego bramkarza. To też przyjmuję ze spokojem. Choć oczywiście cieszę się z tych wyróżnień, dają mi one wielką satysfakcję.

Niedawno wróciłem z Egiptu, ale jeszcze nie do Polski. A co robię w sylwestra? Nic. W ogóle nic. Nie mam żadnych planów.

@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.000.018a.001.jpg@RY2@

Janowi Musze za pół roku kończy się kontrakt z Legią

AP

bramkarz Legii. W kadrze Słowacji zadebiutował 17 stycznia 2008 r. Grał w drugim meczu przeciw Polsce, który zdecydował o pierwszym w historii awansie drużyny słowackiej do finałów MŚ

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.