Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Mam w zasięgu te pięć metrów

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Anna Rogowska, mistrzyni świata, sprawczyni jednej z największych sensacji w lekkoatletyce w 2009 r., mówi DGP, że jest w stanie pokonać barierę, którą dotychczas sforsowała tylko słynna caryca tyczki Rosjanka Jelena Isinbajewa

Oczywiście, że wracam do tych chwil, i zawsze, kiedy o tym myślę, na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Co wtedy czułam? Spełnienie. Marzenia, które gdzieś tam chowałam w sobie przez wiele lat, nagle udało się zrealizować. To daje ogromną siłę psychiczną.

Wielokrotnie miałam możliwość atakowania tego rekordu, niestety nie zawsze trafiałam na dobre warunki pogodowe, bo w tym roku aura w Europie była dosyć kapryśna, kilka razy trzeba było skakać w deszczu. Tak naprawdę skupialiśmy się więc na tym, żeby przetrwać konkurs, skoczyć jak najwyżej, a nie na biciu rekordów. Kilka razy jednak była szansa, świetne warunki panowały na przykład na mistrzostwach Polski w Bydgoszczy, gdzie uzyskałam 4,80, atakowałam 4,84, ale nie udało się.

Nie, bo jedno i drugie było prawdą - i mój sukces, i porażka Jeleny. Dla mnie najważniejsze było zdobycie jakiegokolwiek medalu mistrzostw świata, bo do tej pory nie posiadałam żadnego trofeum z tej imprezy. Z Jeleną udało mi się wygrać na ostatnich zawodach w Londynie na poziomie 4,68, więc wiedziałam, że stać mnie na to, by walczyć o to najwyższe miejsce. Wiedziałam, że Rosjanka nie jest w tak świetnej formie jak w latach ubiegłych, zdawałam sobie sprawę z tego, że jest ona w moim zasięgu. Oczywiście spodziewałam się, że walka o ten złoty medal będzie zdecydowanie trudniejsza, że będę musiała skoczyć minimum 4,80, a może nawet więcej, na poziomie rekordu życiowego. To, że rywalka nie zaliczyła żadnej wysokości, było dla mnie dużym zaskoczeniem. Dla mnie jednak nie było ważne, z jakim wynikiem Jelena zakończyła zawody, byłam szczęśliwa.

Bardzo bym chciała pokonać tę barierę, ale na razie skupiam się na tym, żeby skoczyć 4,90. Myślę, że ten rezultat jest w moim zasięgu i osiągnięcie go jest, obok zdobycia medalu mistrzostw Europy w Barcelonie, które odbędą się na przełomie lipca i sierpnia, moim głównym celem na nowy sezon. To daje mi motywację do pracy. Gdy uda mi się tego dokonać, będę myślała o czymś więcej.

Podczas konkursu nie ma czasu na jakiekolwiek pogawędki, bo każda skupia się na skakaniu. Jeśli jednak chodzi o nasze kontakty, to są one naprawdę sympatyczne. Na zawodach prawie zawsze mieszkamy w jednym hotelu, razem jadamy posiłki, siedzimy przy jednym stoliku i mogę powiedzieć, że nasza rywalizacja nie przekłada się negatywnie na kontakty osobiste.

Przyszły rok będzie inny od poprzednich sezonów. Do tej pory była Złota Liga, pod którą dostosowywało się pozostałe starty, teraz zastąpi ją Diamentowa Liga. W jej ramach będziemy występować na różnych kontynentach, a nie jak dotychczas tylko w Europie. Będą zawody w Stanach Zjednoczonych, będzie Dauha i Szanghaj, a wszystko zacznie się znacznie wcześniej, bo już w połowie maja. W związku z tymi wszystkimi zmianami trzeba było też zmodyfikować przygotowania do sezonu. Sezon halowy będzie ważny, ale nie najważniejszy, bo docelową imprezą są mistrzostwa Europy. Mam już medal igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata, w kolekcji brakuje mi tylko krążka z mistrzostw Europy. Chciałabym ją uzupełnić.

Rozpoczęłam je już w listopadzie. Za mną trzytygodniowy obóz w RPA, a obecnie przebywam w Spale, gdzie będę trenować jeszcze przez tydzień. Pierwszy start 6 lutego w Stuttgarcie. Do tych zawodów będę przygotowywać się również w Leverkusen, gdzie jest moja stała baza treningowa. Trenuję tam już od ponad roku, od października 2008 r. Obozy w Polsce, w Spale lub Trójmieście, stanowią tylko przerywnik. Zimą jest to konieczny przerywnik, bowiem w Leverkusen nie ma hali. Potem są mistrzostwa Polski w Spale i halowe mistrzostwa świata w Katarze.

Nie chciałabym zapeszać, ale wszystko wygląda naprawdę bardzo dobrze. Już nie mogę doczekać się startów, a w moim przypadku jest to bardzo dobry objaw.

czterokaratowy diament dla lekkoatlety z największą liczbą punktów w 14 mityngach Diamentowej Ligi w 2010 r.

@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.000.020a.001.jpg@RY2@

Kiedy Anna Rogowska wspomina swój triumf podczas mistrzostw świata w Berlinie, na jej twarzy pojawia się uśmiech

Jerzy Kleszcz/Newspix.pl

mistrzyni świata w skoku o tyczce

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.