U nas piłkarz nie ma prawa myśleć, że czegoś mu brakuje do rozwoju
Tomasz Wałdoch raczej nie oddałby swojego nastoletniego syna pod opiekę polskiemu trenerowi w Polsce. Wychodzi z założenia, że to za duże ryzyko. Idealny asystent dla Franciszka Smudy.
Selekcjoner reprezentacji Polski wiele lat pracował w Niemczech. Jest zapatrzony w tamtejszych szkoleniowców, ich pracę, organizację, zarządzanie klubami - we wszystko to, czym różni się ich piłka od naszej. Wałdoch ma podobne poglądy. I za nic w świecie ich nie zmieni. - Mnóstwo boisk, urozmaicone treningi prowadzone przez zawodowych szkoleniowców i asystentów, rozbudowana sieć skautingu, wszelkiego rodzaju specjaliści, pomoc dla juniorów, sprzęt wymieniany co roku. A wszystko dokładnie zaplanowane. Wrosłem w ten system - uśmiecha się Wałdoch. - Nie wiem, jak to wygląda w Polsce. Wkrótce się dowiem, ale tym, którzy będą debatować nad polską piłką, poradziłbym, aby skorzystali z niemieckiego wzoru.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.