W futbolu nie chodzi tylko o to, aby kopnąć i biec
Bohater meczu z Kanadą wraca ze zgrupowania kadry i okazuje się, że nie zagra w derbach Warszawy...
ROZMOWA
Po meczach reprezentacji już drugi dzień strasznie bolą mnie łydki. Franciszek Smuda dał nam porządny wycisk. Trener Urban stwierdził więc, że powinienem odpoczywać, i tyle z mojego występu w lidze.
Derby to derby i każdy z nas ostrzył sobie zęby na spotkanie z Polonią. Nie ma niczego piękniejszego dla mieszkańców stolicy i piłkarzy grających w warszawskich klubach niż zwycięstwo nad rywalem zza miedzy. Zwłaszcza dla warszawiaków z Legii, Marcina Smolińskiego i Adriana Paluchowskiego, to będzie wyjątkowy mecz. Życzę im, żeby strzelili Polonii kilka bramek.
Zapewniam, że w meczu z nami będą gryźć trawę. Walczą o życie i muszą uciec ze strefy spadkowej, ale my nie zamierzamy głupio tracić punktów. Chciałbym, żeby to było porywające spotkanie. My od dawna gramy kombinacyjnie, piłką. Teraz i poloniści mają trenera, który będzie im wpajał hiszpański styl gry.
Wystarczy sama jego obecność. Poloniści będą chcieli się mu pokazać. Przypominam, że tak samo było w Cracovii, gdy drużynę objął Orest Lenczyk. Udało im się zdobyć u nas punkt.
Trener Urban będzie chciał, żebyśmy pokazali dobry futbol i cieszyli się grą, tak jak robimy to od dawna. Piłka ma chodzić jak po sznurku. Nie ma mowy o tym, by kopać piłkę bez sensu do przodu i czekać na to, co się stanie.
Trener Smuda wcale nie chce nadmiernej prostoty i widać to chyba w naszych boiskowych poczynaniach. Z Kanadą zagraliśmy tak, jak grał Lech pod wodzą Smudy. Selekcjoner wpaja nam, że nie różnimy się od piłkarzy z Zachodu i potrafimy grać równie atrakcyjnie. Chce, żebyśmy grali pressingiem i zachowywali odpowiednie odległości między formacjami. Przez całe zgrupowanie ćwiczyliśmy z piłkami, mieliśmy mnóstwo gierek. Smuda podkreślał, że nie chodzi tylko o to, by kopnąć i biec.
Jestem mile zaskoczony. Mówiło się przecież, że selekcjoner nie lubi dawać szans młodym piłkarzom. Tymczasem mnie dał i myślę, że ją wykorzystałem. Poza tym Smuda imponuje poczuciem humoru. Podczas treningów czy posiłków nie był sztywniakiem. Często z nami żartował i podkreślał, że dobra atmosfera w kadrze to klucz do sukcesu.
Taką mam nadzieję. Choć przecież gdyby nie kontuzja Pawła Brożka, w ogóle nie dostałbym powołania, a gdyby po meczu z Rumunią z kadry nie wypadł Irek Jeleń, pewnie nie zagrałbym w Bydgoszczy w podstawowym składzie. Miałem dużo szczęścia...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu