Byłby lepszy od Boenischa
Z pochodzenia jest Polakiem, urodził się w Austrii, pieniądze zarabia w lidze belgijskiej, ale reprezentuje Kanadę. - Wolałby grać dla Polski, ale tu go nie doceniono - mówi ojciec Michała Klukowskiego, Bogumił.
Michał - bo nie żaden Mike czy Michael - jak nazywają go w Kanadzie, w rubryce "miejsce urodzenia" ma zapisane Amstetten, Austria. To przypadek. - Kiedy wyjeżdżaliśmy z Warszawy, skąd pochodzimy, żona była w ciąży. Początkowo mieliśmy jechać do Australii, Austria była tylko po drodze. Spotkałem jednak kolegów. Mówią: gdzie będziesz tak daleko leciał? Więc zdecydowaliśmy się na Kanadę, to prawie ten sam klimat. Kiedy czekaliśmy na wizę, urodził się Michał, wyruszyliśmy więc dopiero, kiedy miał trzy miesiące - opowiada Bogumił Klukowski.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.