Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaczynali od grania coverów, a teraz przerośli mistrzów

27 czerwca 2018

Muzyka rockowa potrzebuje odnowy. Być może jej zwiastunem jest debiutancki krążek londyńskiego kwartetu The Xx, którego członkowie dopiero co opuścili ogólniak.

Grupę tworzą dwudziestolatkowie Romy Madley Croft, Oliver Sim, Jamie Smith, Baria Qureshi. "Xx" to album nagrany i wyprodukowany przez nich własnymi siłami. Najgłośniejsi tegoroczni debiutanci w stu procentach opierają się na zapożyczeniach, ale - co dziwniejsze - z tej stylistycznej wirówki wychodzą dźwięki tak oryginalne, jakby wyszły spod ręki starych wyjadaczy. W naszpikowanej odniesieniami do różnych momentów historii muzyki płycie epigoni przerośli samych siebie.

Bo The Xx zasłynęli jako specjaliści od coverów hitów. Do ich debiutanckiego krążka wydawca w Wielkiej Brytanii dołączył zresztą cover gwiazdy r’n’b lat 90., Aaliyah, "Hot Like Fire". I właściwie nie ma się czemu dziwić, bo The Xx czerpią zdrowo z nowoczesnego r’n’b, tylko że w odróżnieniu od popularnych dziś indiepopowych zespołów, jak Hot Chip czy CocoRosie, oni zupełnie luźno podchodzą do rytmicznych wygibasów i muzycznych mód.

W ich muzyce nie chodzi o naśladownictwo, lecz o czułą rozmowę i nastrój. I choć mają w sobie brzmienia gitar The Cure, senność This Mortal Coil, melancholię Cocteau Twins i Echo And The Bunnymen, surowość Pixies - są naturalni.

Podkłady tworzy automat perkusyjny, linia basu wędruje swobodnie, a na plan pierwszy wybija się intymny dwugłos Romy i Olivera, opleciony samotnym, przejmującym brzmieniem gitary i klawiszy.

Płyta jest fantastycznie zaprojektowana: w 38 minutach każdy dźwięk gitary perfekcyjnie komentuje każdą nutę, wymruczaną i wyszeptaną przez Romy i Olivera. Jamie Smith i Baria Qureshi są odpowiedzialni za dyskretne loopy, perkusję i senny pogłos elektroniki.

Ale to, co najważniejsze, dzieje się w melodiach i tekstach. Zawstydzają otwartością. Są zuchwałe i powściągliwe zarazem. "You/ You just know/ You just do" (ty, ty po prostu wiesz, po prostu tak) recytuje Romy w "VCR" - to kwintesencja jej małomówności.

O miłości, seksie, tęsknocie, rozpaczy Romy i Oliver śpiewają tak, jakby mowa była o końcu świata.

I to jest koniec świata. "Please, teach me gently, how to breathe" (proszę, naucz mnie oddychać), Romy prosi, szepcząc w "Shelter", i wyznaniem tym zawstydza o niebo mocniej niż PJ Harvey czy Peaches.

Na pewno "Xx" to jedna z najważniejszych płyt mijającego roku. Stokroć oryginalniejsza niż krążek "A Brief History of Love" The Big Pink (których The Xx wcześniej supportowali) i mocniejsza niż "Summertime!", właśnie wydana epka nowojorczyków z The Drums. To album, który z pewnością określi brzmienie wielu innych zespołów rockowych w nadchodzących miesiącach.

@RY1@i02/2009/220/i02.2009.220.000.017c.001.jpg@RY2@

The Xx

Sonic Records

Anna Gromnicka

anna.gromnicka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.