Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nowojorskie historie opowiadane trąbką Stańki

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wielkimi krokami Tomasz Stańko wkracza w kolejny etap swojej kariery. Na doskonałej płycie "Dark Eyes" towarzyszą mu tym razem młodzi muzycy skandynawscy.

Ostatnim albumem "Lontano" nasz wybitny trębacz zamknął okres blisko dziesięcioletniego, bardzo udanego artystycznie i komercyjnie, grania z członkami Simple Acoustic Trio. Przy jego wsparciu grupa pod wodzą Marcina Wasilewskiego trafiła do czołówki światowego jazzu i również stała się jednym z czołowych projektów prestiżowej wytwórni ECM. Tymczasem Stańko poświęcił ostatnie lata na szukanie nowych muzyków w Skandynawii. Jego najnowszy kwitnet stworzyli młodzi, ale już uznani artyści - z Finlandii wielokrotnie nagradzany pianista Alex Tuomarila oraz współpracujący z nim perkusista Olavi Louhivuori, a z Danii gitarzysta Jakob Bro oraz basista Anders Christiansen, którzy występowali razem m.in. w zespole Paula Motiana.

Stańko znów gra oszczędnie i melancholijnie, świetnie rozumie się z muzykami i zostawia im dużo miejsca na własne popisy - jak w uwodzącym otwierającym "So Nice". W repertuarze nie zabrakło też utworów Krzysztofa Komedy, któremu album jest po części dedykowany w czterdziestą rocznicę śmierci. Jednak przecież nie jest on jedyną inspiracją artysty - jak podkreśla ostatnio w wywiadach, od ponad roku mieszka w Nowym Jorku i panująca tam atmosfera, architektura i sztuka odbiły na nim duże piętno. W minimalistycznym utworze "Amsterdam Avenue" od nazwy jego ulicy główny temat punktowo prowadzi trąbka z fortepianem, a perukusista tylko delikatnie pociera talerze i membrany. Natomiast w blisko dziesięciominutowym "The Dark Eyes Of Martha Hirsch", nawiązującym do impresjonistycznego obrazu Oskara Kokoschki, Stańko momentami wchodzi wręcz w agresywane i rozedrgane improwizacje z muzykami. To zresztą tylko jeden z kilku przykładów na to, że w tym składzie odczuwa się jakby więcej swobody i różnorodności w grze muzyków. Szczególnie dobrze radzi sobie Olavi Louhivuori w dynamicznym "Terminal 7", nieco ilustracyjnym "Samba Nova" czy wreszcie "Last Song" z albumu "Balladyna", którym nie pozostawia wątpliwości, że jest godnym następcą Edwarda Vesali. Przy okazji warto też zwrócić uwagę na Jakoba Bro, który chociażby w "May Sun" przypomina o tym, że w zespołach Stańki ostatnio brakowało gitarzystów i takich elektrycznych barw.

Ten album idealnie świadczy o tym, że wybitny jazzman wciąż nie myśli o muzycznej emeryturze. Cały czas jest żądny świeżej krwi i szuka młodych muzyków - jednak nie tyle stawia się w pozycji ich mistrza, ale jest ich równorzędnym partnerem na scenie. To bardzo ważne podejście dla każdego artysty, żeby mimo swojej pozycji i roli lidera umiał też słuchać innych, bo to gwarantuje jego rozwój. Stańko udowadnia również, że nie zjadła go popularność i nawet jeśli tworzy jazz dla mas, to robi to na najwyższym poziomie.

Jacek Skolimowski

@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.015b.101.jpg@RY2@

"Dark Eyes", Tomasz Stańko

ECM 2009

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.