Pop na światowym poziomie połączony z onirycznym punkiem
BiFF to chyba jedyny zespół, któremu udało się zarówno zdobyć opolską publiczność, jak i brylować na alternatywnym Off Festivalu. Czyżby jego debiutancki album "Ano" był krokiem ku normalności na polskiej scenie muzycznej?
Fenomen niezwykle barwnego, przewrotnego i przebojowego BiFF-u nie będzie wcale zaskoczeniem, gdy okaże się, że tworzą go muzycy związani z Pogodnem. Trzon zespołu to Ania Brachaczek i Hrabia Fochmann, którzy brali udział m.in. w nagraniu słynnej "Orkiestry" oraz albumu "Pielgrzymka psów". Natomiast w studiu i na scenie wspiera ich świetna sekcja rytmiczna w składzie Michał Pfeiff i Jarek Kozłowski (Mitch & Mitch) oraz genialny producent Marcin Bors, odpowiedzialny m.in. za ostatnie albumy Katarzyny Nosowskiej oraz Heya. Już pod szyldem BiFF mają na koncie występy m.in. na gdyńskim Open’erze i mysłowickim Off Festivalu Artura Rojka. Jeśli dodać do tego jeszcze tekst autorstwa samej Doroty Masłowskiej (która napisała słowa do "Adeli"), to już można uznać "Ano" za jedno z ciekawszych tegorocznych wydarzeń artystycznych na granicy świata alternatywy i popu.
Główną siłą tego materiału są oczywiście świetne piosenki opatrzone znakomitymi, nieco surrealistycznymi tekstami - do najciekawszych należą dobrze znany już przebój "Ślązak" o urokach podróży z Chorzowa do Darłowa w środku lata, singlowy "Pies 1" z życzeniem "zaśnięcia spokojnym psem" i "Adela" o martwej dziewczynce znalezionej w tapczanie z cukierkami w garści. Jednym słowem teksty niegłupie i zapadające w pamięć, a muzyka oparta na tanecznych rytmach i rockowych zagrywkach przypomina ostatnie dokonania Yeah Yeah Yeahs z krążka "It’s Blitz!". Zresztą Ania Brachaczek chętnie kreuje się na liderkę wspomnianej grupy Karen O - zarówno pod względem głosu, charyzmy scenicznej, jak i ekstrawaganckiego stylu ubierania. Ale BiFF nie jest bynajmniej kolejną nieudolną kopią indierocka w stylu Out of Tune czy Kumka Olik. To przede wszystkim dowód na to, że w Polsce muzyka może brzmieć mocno i świeżo - nie tylko jak Feel, Pectus i Piasek. Szczególnie jeśli teksty do "Kokoszone" czy "Jesiennych drzew" wciąż zachowują bardzo swojski charakter.
Jak słychać, zrobienie nowoczesnego popu - który sami muzycy nazywają "onirycznym punkiem" - na światowym poziomie nie jest już żadnym problemem. Zupełnie inną sprawą jest jednak porządne wypromowanie go w mediach. Członkowie BiFF-u już udowodnili, że nie mają żadnych oporów przed popularnością, więc pozostaje im życzyć powodzenia z "Ano".
@RY1@i02/2009/196/i02.2009.196.000.017b.001.jpg@RY2@
"Ano" BiFF Galapagos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu