Mozaika wspomnień z życia wielkiego fantasty
Dziwak, ekscentryk i flejtuch, mający za nic konwenanse. Jednocześnie genialny literat i kochający ojciec - tak Stanisława Lema w swoich wspomnieniach portretuje jego syn Tomasz.
Wspomnienia o wybitnych twórcach spisane przez ich najbliższych bywają gorzką lekturą. Bądź co bądź życie z geniuszem pod jednym dachem może przerodzić się w gehennę, a wielki artysta w domu potrafi okazać się tyranem. Nie jest tajemnicą, że Goethe nie był wzorem ojcowskich cnót, a Chopin potrafił urządzić karczemną awanturę jedynie dlatego, że na jego talerzu zamiast ulubionego udzika znalazła się inna część pieczonej kury.
Jaki był Stanisław Lem prywatnie - w czterech ścianach własnego domu, gdy nie wygłaszał prelekcji, nie udzielał telewizyjnych wywiadów ani nie prowadził literacko-naukowych dysput? "Ojca trudno było zaliczyć do ludzi »łatwych« w codziennym pożyciu, jednak dopiero przyłożenie odpowiedniej miary, porównanie z innymi przedstawicielami gatunku, zestawienie z innymi sławnymi twórcami, którzy w życiu prywatnym rzadko wyróżniali się opanowaniem, empatią oraz życiowym racjonalizmem, stawiało go w zupełnie innym świetle: w porównaniu z rodziną choćby takiego Tomasza Manna mieliśmy się z matką wprost doskonale" - pisze syn wybitnego pisarza. I rzeczywiście, czytając "Awantury na tle powszechnego ciążenia", nie tylko wierzymy autorowi, ale momentami wręcz zazdrościmy mu barwnego dzieciństwa.
Wspomnienia Lema to lektura pełna dystansu, inteligentnego humoru, a przede wszystkim sprawiająca wielką przyjemność. Lem junior już na wstępie zaznacza, że jego książka to dzieło zwięzłe, lekkiego kalibru. I bardzo dobrze. Wspomnienia syna nie mogą przecież aspirować do miana biografii autora "Solaris". Na całe szczęście autor "Awantur..." opiera się też pokusie nadmiernego mitologizowania postaci ojca. Jego książka to zbiór anegdot, urywków wspomnień, podpatrzeń codziennych sytuacji z dzieciństwa, układających się w zaskakująco zgrabną mozaikę. Nie znajdziemy tu Lema, jakiego poznaliśmy choćby z rozmów ze Stanisławem Beresiem czy z Tomaszem Fiałkowskim, dowiemy się zaś tego, co nigdy nie znalazłoby się w nawet najobszerniejszym wywiadzie rzece.
Życie państwa Lemów w wydaniu syna pisarza jawi się jako ciąg groteskowych zdarzeń, nieustająca komedia pomyłek, a jednocześnie wielka i barwna przygoda. Stanisław Lem, na co dzień ekscentryk i dziwak, niekiedy furiat, mogący wszcząć dziką awanturę w wyniku drobnego nieporozumienia, kiedy indziej żyjący w innym świecie marzyciel, amator chałwy i słodyczy wszelkiej maści, entuzjasta napędzanych elektrycznie kolejek, którymi bawił się z większym zapałem niż jego syn, nieustająco funduje rodzinie niespodzianki. Autor "Awantur..." opisuje je z perspektywy dziecka żyjącego w nieco zwariowanej, choć kochającej się rodzinie. Syn pisarza opowiada zatem o australijskiej dziennikarce, która spędziła u Lemów święta Bożego Narodzenia, nie mając pieniędzy na powrót, o kupnie pierwszego kolorowego telewizora, o ciągłych walkach z plamami na koszuli ojca tuż przed jego pojawieniem się przed kamerą, wyjazdach do Chorwacji i zmaganiach z motoryzacją, czyli wysłużonym wartburgiem.
Ale wspomnienia Lema mają jeszcze jedną wartość - stanowią barwny obraz minionej epoki. Autor "Awantur..." portretuje codzienność PRL-u. Robi to celnie, z niebywałym humorem i literackim zacięciem, które - nie mamy co do tego wątpliwości - musiał odziedziczyć po genialnym ojcu.
Malwina Wapińska
Wydawnictwo Literackie 2009
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu