Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nieszczęsny dar obserwacji

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Kruszyński nie odzywa się często. Od ostatniego zbioru opowiadań "Powrót Aleksandra" minęły trzy lata, a od wcześniejszej książki dekada.

@RY1@i02/2009/186/i02.2009.186.000.017b.101.jpg@RY2@

Zbigniew Kruszyński "Ostatni raport"

Kiedy jednak już wycyzeluje swoje zdania, zawsze ma coś do powiedzenia. Ważnego w sensie egzystencjalnym, bo ani mi w głowie upierać się przy twierdzeniu, że literatura powinna angażować się wyłącznie w sprawy pełne powagi.

Chociaż "Ostatni raport" porusza ten temat. To historia współpracownika SB, a jednocześnie uniwersyteckiego opozycjonisty czasów narodzin "Solidarności", opowiedziana przez niego samego. Kruszyński jest jednak daleki od wchodzenia w spory o przeszłość, nie dokłada cegiełki do którejkolwiek z wersji polityki historycznej - jego książka wymyka się łatwym ideologicznym ocenom. Bo też i nie o konkretną ideologię tutaj chodzi: "Ostatni raport" nosi w sobie uniwersalność podobną do tej, którą znamy z "Cesarza" Kapuścińskiego.

Kruszyński bada wariantowość i przypadkowość ludzkiego losu: rozpina narrację na rusztowaniach własnej biografii, jakby chciał pokazać, że przy odpowiednich predyspozycjach charakteru wystarczy wejść w dorosłe życie inną ścieżką, by nie móc już powrócić do siebie sprzed chwili. Tak jak pisarz, narrator pochodzi z miasta R. Studiuje polonistykę, a potem romanistykę we Wrocławiu. Aktywnie działa w "Solidarności". O wszystkim wszelako decyduje jedno zdanie milicjanta, który przyznaje młodemu człowiekowi paszport. "Ma pan dar obserwacji".

Kruszyński zostanie wybitnym pisarzem. Jego biograficzny bliźniak zaś autorem genialnych raportów dla bezpieki, prowadzącym podwójne życie namiętnym podglądaczem rzeczywistości, egotystycznym manipulatorem, a w końcu - cynicznym zdrajcą. Znajduję tu przemyślaną i gorzką ironię: czy nie jest tak, że literatura stanowi formę voyeryzmu, a książka to rodzaj donosu, aktu szpiegostwa? Potrzeba, by upływ czasu chwytać w słowa i zdania, może być realizowana na różne sposoby. Gdy zaczyna przybierać charakter obsesji, zamienia się w rzekę, która porywa wszystko na swojej drodze.

Te refleksje nie wyczerpują bogactwa powieści Kruszyńskiego. Znajdziemy tu nietypowe spojrzenie na historię najnowszą i strategie przetrwania w totalitaryzmie, wspaniałe passusy o zachłyśnięciu się zachodnią wolnością, trochę perwersyjną, ale gustowną erotykę, to i owo na temat samotności bez ludzi i wśród ludzi. A przede wszystkim język - to niewiarygodne, ile autor potrafi wykrzesać z polszczyzny, nie popadając w nieczytelny ekscentryzm.

Nagrody literackie chodzą własnymi drogami, ale pominięcie "Ostatniego raportu" uznam za skandal. To jak dotąd najlepsza polska powieść tego roku.

Piotr Kofta

Zbigniew Kruszyński, Wydawnictwo Literackie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.