Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nieprawda nas wyzwoli

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Poznaj nowy gatunek filmowy: mockumentary i upewnij się, że nikt cię nie nabiera

Mockumentary to fikcja udająca prawdę, bo korzystająca z form znanych z kina dokumentalnego. Czasem przybiera oblicze satyryczne, czasem dramatyczne - jak w filmie "Zabić prezydenta" - zawsze jednak zmusza widza do głębszej refleksji.

Obraz autorstwa Brytyjczyków Gabriela Rangea i Simona Fincha otwierają sceny przygotowań do prezydenckiej wizyty w Chicago, gdzie Bush przemówi w jednym z hoteli do zgromadzonych biznesmenów. Widzimy działania służb specjalnych, które mają zadbać o bezpieczeństwo głowy państwa, widzimy też licznie protestujących na ulicach przeciwników polityki Busha. Po spotkaniu, gdy prezydent opuszcza hotel, padają strzały, limuzyna odwozi rannego prezydenta do szpitala, po chwili wiadomo już, że postrzał był śmiertelny.

To dzieje się w pierwszych kilkunastu minutach filmu. Pozostały czas poświęcony jest na drobiazgowe odtworzenie meandrów śledztwa w sprawie zabójstwa prezydenta, a także ukazanie politycznych skutków tego zdarzenia.

Wizja, którą przedstawiają twórcy, to powtórka z zabójstwa Kennedyego - śmierć Busha pozostaje tak samo niewyjaśniona, ale pozwala sprawującym władzę politykom zyskać społeczne przyzwolenie dla swoich decyzji. Opinii publicznej zaś zamiast prawdy rzuca się na pożarcie w miarę wiarygodnego sprawcę, tym razem powiązanego z Al-Kaidą.

Film jest doskonale zrealizowany pod względem technicznym. Przy dzisiejszych możliwościach elektronicznej obróbki zdjęć można spreparować wiarygodnie wyglądające materiały na dowolny temat. Warto mieć to w pamięci i z większą podejrzliwością odnosić się do tego, co się widzi na własne oczy w telewizji.

Mockumentary nie zawsze przybierają aż tak dramatyczną formę, a ich wymowa bywa znacznie lżejsza. Tak było w przypadku jednego z pierwszych zwiastunów rodzącego się gatunku - "The Spinal Tap" w reżyserii Roba Reinera. Film jest zapisem trasy koncertowej heavymetalowej kapeli Spinal Tap. Fikcyjnej trasy i fikcyjnej kapeli. Jednak obserwacje dotyczące zachowań muzyków i muzycznej branży są jak najbardziej prawdziwe, choć przedstawione w satyrycznym świetle. Podobnym tropem podążyły inne muzyczne produkcje, jak "Po co raperom czapki" Rustyego Cundiffa, który wykpił w swoim filmie środowisko hip-hopowe, przy okazji parodiując słynną grupę N.W.A.

Jeszcze inne oblicze mockumentary ukazują produkcje Saschy Baron Cohena, takie jak "Borat" czy "Bruno". Wykreowane przez komika postaci konfrontowane są z zachowaniami prawdziwych i nieświadomych prowokacji ludzi. W ten sposób Brytyjczyk wyśmiewa liczne fobie i ignorancję Amerykanów, których wziął na cel swojej satyry.

Być może nie jest to zachowanie w pełni uzasadnione etycznie, ale jego efekty bywają naprawdę okrutnie śmieszne. Z akcentem na okrutnie.

@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.005b.001.jpg@RY2@

FOT. KUCHNIA.TV; ALE KINO; MARCIN SMULCZYŃSKI/SE/EAST NEWS

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.