Zwodnicza słodycz
Pamięć ludzka ma tendencję do idealizowania przeszłości, cukrowania wspomnień. Semih Kaplanoglu w poetyckim "Miodzie" odczarowuje idyllę dzieciństwa.
Sześcioletni Yusuf - postać, którą znamy jako dorosłego z poprzednich filmów, "Jajko" i "Mleko" - właśnie zaczął uczęszczać do szkoły, gdzie ma trudności z nauką głośnego czytania. Jego ojciec Yakup trudni się zbieraniem miodu z leśnych uli. Mieszkają w górskiej wiosce, zespoleni z naturą, ale też wiecznie przez nią zagrożeni. Ojciec udaje się na wyprawę do dalej położonych barci, bo pobliskie opustoszały i nie produkują już miodu. Chłopiec i matka czekają na jego powrót zaniepokojeni przedłużającą się nieobecnością.
W filmie wydarza się niewiele, ale nie ma to większego znaczenia. Reżyser buduje napięcie z mikro-zdarzeń, każąc nam wstrzymywać oddech, gdy Yusuf duka z książki lub próbuje złowić księżyc w wiadrze. Siłą filmu są także obrazy - starannie zakomponowane, zrytmizowane i rymujące się ze sobą nawzajem. Trudno się z nich otrząsnąć - powrócą w najmniej spodziewanym momencie.
Kaplanoglu należy do ginącej rasy reżyserów w pełni świadomych zarówno narzędzi, jakimi się posługują, jak i treści, które chcą przekazać. Zetknięcie z tak wielką twórczą osobowością pozostawia ślad.
@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.029c.001.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu