Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Z gnoju powstałeś...

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

"Król Bólu" to wyzwanie. Jacek Dukaj po raz kolejny rzuca rękawicę wszystkim, którzy uważają fantastykę za pośledni gatunek literacki

Spotkałem się z opinią, że swoją najwybitniejszą powieść - a mianowicie "Lód" - Jacek Dukaj już napisał i nie będzie w stanie podobnego sukcesu powtórzyć. To nieprawda. On dopiero się rozkręca.

Oczywiście Dukaj ma na swoim koncie publikacje znacznie ważniejsze niż "Król Bólu", wystarczy wymienić choćby "Perfekcyjną niedoskonałość". Ale ten zbiór opowiadań czy też raczej - jak sam autor mówi w posłowiu - zbiór powieści po raz kolejny dowodzi, że mamy do czynienia z pisarzem wyjątkowym nie tylko na polskim poletku, sprawiającym niekiedy wrażenie, że fantastyką zajmuje się tu niemal każdy, kto chwyci za pióro.

Dukaj nie zwraca uwagi na literackie trendy, nie ściga się z czasem, nie ogląda się przez ramię na konkurencję. Nie musi. Swoje teksty cyzeluje, dopieszcza, poprawia do znudzenia. Wystarczy spojrzeć na daty powstawania utworów zawartych w "Królu Bólu". Niektóre pisał przez dwa lata.

Jest perfekcjonistą. Z jednej strony czyni go to wielkim pisarzem, z drugiej - autorem często nieprzystępnym, trudnym, wymagającym od czytelników skupienia, wiedzy, literackiego doświadczenia, nierzadko cierpliwości. Do konstruowanych przez niego światów czasami ciężko znaleźć klucz, ale nie będziecie żałować żadnej spędzonej w nich minuty.

Jest erudytą i erudycji od swoich czytelników wymaga chwilami nieludzkiej, ale jednocześnie buduje atrakcyjne, wciągające fabuły - nawet dla czytelników, którzy nie będą w stanie odszyfrować wszystkich gęstych aluzji, nawiązań, zapożyczeń, metatekstów. Niewielu żyjących pisarzy to potrafi: Umberto Eco, Thomas Pynchon, może Neal Stephenson.

W każdej z książek Dukaja wszelkie naukowe, filozoficzne i kulturowe odniesienia mają swoje miejsce, pozwalają odkryć pod warstwą fabularną kolejne możliwości interpretacyjne. Owszem, czasami trzeba się do nich przedzierać pazurami, wracać do już przeczytanych zdań, akapitów, rozdziałów, by wreszcie ogarnąć całość. Czasami zaś Dukajowe konstrukcje na dłużej pozostają tajemnicą, którą każdy czytelnik może rozwiązać na swój sposób. Albo poddać się i pozostawić ją w zawieszeniu.

No cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

"Król Bólu" pokazuje różne oblicza autora "Innych pieśni". Teksty powstawały bowiem na przestrzeni 15 lat i to czuć. Bynajmniej nie w jakości, ale w podejściu do literackiej materii. Te najstarsze są znacznie bardziej przystępne: "Crux", wyjątkowo zabawna wizja niedalekiej przyszłości, w której klasa średnia powołuje się na szlacheckie korzenie i żyje według kodeksu Boziewicza, zaś proletariat stał się odpowiednikiem dawnego chłopstwa (ale i doczekał się swojego własnego Jakuba Szeli); oraz "Serce Mroku", literacki remake "Jądra ciemności", tyle że osadzony w świecie, w którym rywalizacja hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji przeniosła się w głębiny kosmosu.

Literackie dojrzewanie Dukaja jest w tym zbiorze widoczne jak na dłoni. W "Aguerre w świcie" autor z wirtuozerską precyzją miesza wirtualne rzeczywistości i nanotechnologię z gnostycyzmem i teozofią. W "Oku potwora", jednym z najnowszych opowiadań zbioru, składa hołd prozie Stanisława Lema, niejako kontynuując jego rozważania na temat bezradności jednostki wobec absolutu kosmosu.

Ale uderza w tej antologii przede wszystkim wyjątkowo ponura wizja przyszłości, zdominowanej przez postęp technologiczny dający zarówno nieograniczone, niemal boskie możliwości (w "Królu Bólu i pasikoniku" pozwala na zdalne poruszanie się po świecie w znacznej części skażonym przez bioterrorystów), ale też odbierający człowieczeństwo, skazujący nas na bytowanie w wirtualnej rzeczywistości, zacierający doszczętnie wszelkie kontakty międzyludzkie. Nie bez powodu w znakomitej, wyzywającej "Linii oporu" (ta minipowieść jest przy okazji kolejnym przykładem językowej maestrii pisarza) ludzie spędzający większość życia w hiperrzeczywistości wirtualnej nazywają świat realny gnojem. Sztuczna inteligencja przestała uzupełniać ludzką - stworzyła wciągające i zgubne erzace życia, z których każdy może wybierać, co mu się tylko podoba. Materialna rzeczywistość jest nudna, pusta, beznadziejna. Z gnoju powstałeś, w gnój się obrócisz.

Dukaj - tak jak Lem, Philip K. Dick czy Arthur C. Clarke - wyprzedza swoją epokę o kilka długości. Nie prorokuje, nie snuje domysłów, nie ostrzega. Tym bardziej wierzę w jego ponurą wizję świata.

@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.037a.001.jpg@RY2@

Nominowana do Oscara animacja "Katedra" (2002) Tomasza Bagińskiego - adaptacja opowiadania Jacka Dukaja

@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.037a.002.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.