Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nowości DVD

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Benek regularnie dostaje po głowie na kopalni. W domu nie ma wytchnienia. Dokuczają mu starszy brat, szwagierka i bratanek. Benek żegna się więc z robotą, bierze odprawę i kupuje kawalerkę. Jakiś czas ukrywa to przed rodziną, ale gdy miara się przebrała, postanawia zacząć wszystko od nowa i rozpoczyna poszukiwanie pracy.

Po kilku latach pod ziemią przypomina jednak troglodytę. Ma też zbyt słabe kwalifikacje i brak jakichkolwiek znajomości. Kursy zawodowe nie wystarczają, rzeźnik od dawna zatrudnia Rosjan, a rola męskiej prostytutki jakoś mu nie leży. Na domiar złego jedyna kobieta, z którą potrafi otwarcie rozmawiać, to gipsowa figura świętej Barbary.

Miejscem akcji filmu jest Śląsk sprzed kilku lat. Dotknięty poprywatyzacyjnym bezrobociem, brakiem możliwości i pomysłów. To dołujący Śląsk biedaszybów, wybierany chętnie przez kino ostatniej dekady na akcję ponurych opowieści o tym, jak ciężkie jest życie. Robert Gliński szukał tematu, który wyszedłby poza ogólnie przyjęte ramy, który przełamie jednowymiarowe widzenie Śląska i opowie inną historię regionu. W tym celu skorzystał z pomocy duetu doświadczonych dokumentalistów, Ireny i Jerzego Morawskich (autorów "Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym"). Mimo pewnych wad, takich jak nietrafne użycie śląskiej gwary, autorzy z powodzeniem przekuli swą wrażliwość dokumentalistów na scenariusz fabularny, oddalając się od przygnębiających śląskich historii w stronę brytyjskiej tragikomedii spod znaku "Orkiestry" oraz "Goło i wesoło".

"Benek" to wyjątkowe spojrzenie na los Ślązaków. Nawet jeśli ciężko uwierzyć w powodzenie biedaszybowego interesu, to już centralny punkt historii - emancypacja głównego bohatera - wypada przekonująco. Być może dzieje się tak za sprawą przekonującej kreacji debiutującego Marcina Tyrola. Z jego pomocą Robert Gliński pokazał, że Śląsk nie jest światem jednej historii, a biedaszyb to nie źródło udręki, ale kapitał na przyszłość. Byłaby wielka szkoda, gdyby przeszedł obok widzów zupełnie niedostrzeżony.

@RY1@i02/2010/220/i02.2010.220.196.030b.001.jpg@RY2@

Michał Bielawski

Lata 70., Kalifornia, dwie zbuntowane nastolatki marzą o karierze muzycznej. Jedna (Dakota Fanning) przebiera się za Davida Bowiego, druga (Kristen Stewart) wzorem Suzi Quatro uczy się grać na gitarze elektrycznej. Kiedy spotykają cwanego producenta Kima Fowleya (Michael Shannon), kariera rockowa staje przed nimi otworem. Niebawem świat pozna agresywne punkowe lolitki - The Runaways.

Historia stosunkowo mało znanego dziewczęcego składu miałaby większą moc, gdyby skupiała się na muzyce, zamiast rozmydlać się w przestylizowanych ujęciach seksownych rockowych kociczek. Ścieżka dźwiękowa jest tu zdecydowanie najlepsza. Myśl, że życie pod hasłem "sex, drugs and rock and roll" jest w gruncie rzeczy dość niezdrowe, wydaje się nieco za mało odkrywcza.

@RY1@i02/2010/220/i02.2010.220.196.030b.002.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Amerykańskie miasteczka to dla horrorów nader wdzięczna sceneria. Odizolowana od świata społeczność najpierw staje się celem ataku zombie/kosmitów/sił nieczystych, potem idealnym polem do analizy ludzkich postaw w sytuacji kryzysowej. Nie inaczej w przypadku "Opętanych", w których mieszkańcy Odgen Marsh padają ofiarami stworzonego przez armię wirusa zmieniającego ich w żądnych krwi szaleńców. Epidemię próbuje powstrzymać szeryf David, ale gdy do akcji wkracza wojsko - rząd nie zostawia niepotrzebnych świadków - pozostaje rozpaczliwa walka o przetrwanie.

Fala remakeów zalewająca od kilku lat kina jest zmorą, ale na szczęście "Opętani" bronią się doskonale. Przede wszystkim dlatego, że twórcy nowej wersji Breckowi Eisnerowi udało się zachować paranoiczny klimat oryginału nakręconego przez legendę amerykańskiego horroru Georgea A. Romero.

@RY1@i02/2010/220/i02.2010.220.196.030b.003.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.