Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zawężanie kręgu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Psycholog zajmujący się badaniem umysłów i motywacji przestępców - tzw. profiler - to postać szalenie popularna w popkulturze ostatnich dwóch dekad. Mniej więcej od czasu premiery "Milczenia owiec" (1991) i słynnych więziennych scen z udziałem Anthonyego Hopkinsa i Jodie Foster profilerzy na dobre rozgościli się w filmach, serialach i literaturze kryminalnej. Z jednej strony to świadectwo postępu, jaki dokonał się w technikach śledczych (i znalazł swoje odbicie w kulturze - obok psychologów wyroili się przecież także inni specjaliści: subtelni technicy policyjni, wyspecjalizowani lekarze sądowi, genetycy, gleboznawcy etc.). Z drugiej strony zaś profiler jest osobą świetnie nadającą się do występowania w kryminale - nadaje mu intelektualny, scjentystyczny sznyt, nie zaniedbując jakże istotnej intuicji. To też człowiek w zasadzie bezbronny, uzbrojony jedynie w swoją inteligencję i wykształcenie.

"Profil mordercy" Paula Brittona daje nam unikalną możliwość zapoznania się z warsztatem specjalisty, który ów zawód wykonuje realnie, nie zaś na kartach powieści. Angielski psycholog i terapeuta, na co dzień pracownik jednego ze szpitali psychiatrycznych, współpracę z policją rozpoczął we wczesnych latach 80. Jako konsultant z powodzeniem brał udział w wielu spektakularnych śledztwach, głównie w sprawach morderstw na tle seksualnym. Opowiada o tym z dużym literackim temperamentem.

Rzecz w tym bowiem, że "Profil mordercy" czyta się jak kryminał: mamy tu i wciągającą narrację, i odpowiedni suspens. Dla odbiorcy to właściwie zaleta, choć w wyniku tych zabiegów gubi się gdzieś naczelna kwestia, a mianowicie to, jak zawodowy profiler żmudnie dochodzi do swoich analitycznych wniosków. Britton potrafi dokonać istnych cudów, posługując się modelami osobowości i policyjnymi statystykami - uzyskujemy jednak tylko ograniczony wgląd w owe techniki zawężania kręgu podejrzanych. Może to i dobrze, bo "Profil mordercy" nie miał być raczej opasłym akademickim tomiszczem. Z pewnością natomiast jest lekturą obowiązkową dla wszystkich wielbicieli kryminałów, a także dla tych, którzy chcieliby się nauczyć, jak je pisać.

@RY1@i02/2010/220/i02.2010.220.196.038b.001.jpg@RY2@

Piotr Kofta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.