Wojna, która nigdy się nie kończy
Było kwestią czasu, kiedy po sukcesie "Kompanii braci" powstanie nowy serial firmowany przez Stevena Spielberga i Toma Hanksa. Tak jak podczas poprzedniej produkcji postawili oni poprzeczkę najwyżej jak mogli. Serial musiał zmierzyć się ze wszystkim, co do tej pory nakręcono na temat wojny na Pacyfiku. Przede wszystkim zaś z "Cienką czerwoną linią" Terence’a Malika i dwoma filmami Clinta Eastwooda opisującymi bitwę o Iwo Jimę.
Autorzy skupili się na losach konkretnych postaci służących w jednej jednostce marines. Kolejne fazy kampanii - m.in. bitwy o Guadalcanal, Iwo Jimę i Okinawę - odtworzone są więc za ich pośrednictwem. Do opowieści włączone też zostały pozafrontowe epizody czasu wojny: kariera Johna Basilone’a, jednego z bohaterów walk o Guadalcanal, stacjonowanie wojsk amerykańskich w Australii, odpoczynek w lazaretach i na tyłach.
Dramaturgia serii rośnie w miarę oswajania się bohaterów z prawami wojny. Kolejne odcinki pokazują ich postępujące rozdarcie, obserwujemy dwa fronty jednocześnie: zewnętrzny - wymagający od żołnierzy uruchomienia agresji i bezwarunkowych odruchów obronnych - oraz wewnętrzny - na którym toczy się beznadziejna walka o ocalenie własnego człowieczeństwa. Sceny walki rzucają widza w sam środek krwarwych starć. Złudzeniu uczestnictwa towarzyszy większe zrozumienie dla przeżyć żołnierzy. Przygnębienie i degradację bohaterów wzmaga styl uprawiania wojny przez zdesperowanych przeciwników oraz nieprzewidywalny czynnik ludzki - nieuwaga i histeria rekrutów, chaos, pomyłki dowódców... Zaś powrót ocalałych do domu nie zapowiada nic dobrego. Twórcy serialu pokazują, że dla wielu weteranów wojna nigdy nie będzie miała końca.
Na tle tak wielu konsekwentnych i przemyślanych wyborów największą pomyłką wydaje się czołówka serialu, która mimo swej plastycznej urody - eleganckie przejścia ze zdjęć filmowych w nawiązujące do japońskiej grafiki szkice węglem - straszy nieoheblowanym patosem. Na szczęście tonacja ta znika z samych odcinków, a heroizm ma tu zawsze swoją cenę. "Pacyfik" to nie tylko widowiskowo odtworzona wojna. To raczej przymusowa konfrontacja z pokaleczonymi duszami jej bohaterów.
Michał Bielawski
@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.196.030b.001.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu