Bądź jak antylopa albo krab
Podróżniczka Beata Pawlikowska o tym, dlaczego jej wyprawy można porównać do wędrówek słoni
Beata Pawlikowska: Kiedy nagrywałam polską wersję dźwiękową, obejrzałam wszystkie odcinki. Mimo to, kiedy potem jeszcze raz zobaczyłam w kinie, w jaki sposób powstaje motyl - wbiło mnie w fotel. Z szeroko otworzonymi oczami patrzyłam na tę ogromną, obleśną gąsienicę, która siedzi na liściu. Potem nagle owija się w kokonik i czeka. Po pewnym czasie wychodzi z niego przecudowny motyl, który rozprostowuje skrzydła. Jasne, że teoretycznie już w szkole podstawowej uczyłam się, że właśnie w ten sposób to się odbywa, ale podglądać ten proces, mieć niemal na wyciągnięcie ręki - bo taki efekt osiągnęli realizatorzy - to dopiero coś. Poza tym film jest bardzo dynamicznie zrealizowany. Żeby widz mógł zobaczyć fascynujące procesy w kilka sekund.
To najbardziej nowocześnie zrealizowany projekt tego typu, jaki znam. Do zrobienia go posłużył najdroższy, najbardziej zaawansowany i najnowocześniejszy sprzęt. Powierzono go najlepszym filmowcom i fotografom przyrody na świecie. Spędzili prawie trzy lata, podróżując i nagrywając rozmaite zjawiska w świecie zwierząt, które pokazane są tu z nietypowej perspektywy.
Wiemy na przykład, że bociany przylatują do nas na kilka miesięcy, by potem odlecieć. Albo że antylopy gnu wędrują po sawannie. Ale realizatorom udało się osiągnąć taki efekt, że mamy wrażenie, jakbyśmy byli jednym z tych bocianów lub antylop, lub nietoperzem, krabem, meduzą czy słoniem. Jest w serialu tyle emocji, że widz identyfikuje się z każdym bohaterem zwierzęciem. Czuje ich strach, odwagę i zwycięstwo.
Pobudził moją wyobraźnię i bardzo mocno zagrał na emocjach. A ten efekt został osiągnięty nie sztucznymi zabiegami twórców - jest konsekwencją obserwowania cudów dziejących się w naturze. Nagle zdałam sobie sprawę, że na świecie istnieją stworzenia, które są najbardziej zuchwałymi i wytrwałymi podróżnikami pod słońcem. Żadna ludzka podróż nie może równać się z ich wędrówkami. Zwierzęta śmiertelnie ryzykują, a jednak wędrują i zwyciężają.
Też byłam w wielu ekstremalnych sytuacjach, nie dlatego, że świadomie wybierałam takie miejsca i zdarzenia, tylko dlatego, że w każdą podróż wpisane jest ryzyko i wielka niewiadoma. Doskonale wiedziałam, co czuje słoń, który idzie przez pustynię i traci siły, bo nie ma wody, jedzenia, tylko piasek dookoła, a musi przecież dojść do celu. Wielokrotnie tak podróżowałam - po pustyni, stepie, sawannie czy dżungli amazońskiej. I wiem, jaki to wysiłek. Dzięki tym przeżyciom wiem też, że w człowieku tak jak w zwierzętach drzemią olbrzymie pokłady siły i niewyczerpanej energii.
@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.196.0003.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.196.0003.002.jpg@RY2@
Beata Pawlikowska
Niemal trzy lata w podróży, 670 tys. przemierzonych kilometrów, 20 krajów i 7 kontynentów - tyle ekipa "Wielkich migracji" spędziła, realizując 7-odcinkowy serial o wcześniej nieudokumentowanych zachowaniach migracyjnych zwierząt. Realizatorom udało się (na zdjęciach z ziemi i nieba, wśród drzew, na urwiskach, krach lodowcowych i pod wodą) uchwycić m.in. wędrówkę zebr z Botswany, słoni z Mali, nietoperzy rudawek z Australii, mrówek legionistek z Kostaryki i żarłaczy białych z Pacyfiku. Narratorem polskiej wersji językowej jest znana podróżniczka Beata Pawlikowska. W pierwszym odcinku zatytułowanym "Urodzeni wędrowcy" przyjrzymy się m.in. dramatycznym migracjom czerwonych krabów na Wyspie Bożego Narodzenia i przekonamy się, że kaszaloty w ciągu swojego życia potrafią pokonać ponad milion kilometrów.
AM
Stanisław Rajewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu