Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Filmowi psychopaci przyciągają do kin

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wyreżyserowany przez debiutanta Samuela Bayera obraz stał się dla wytwórni Warner Bros jednym z największych tegorocznych hitów kasowych. W pierwszy weekend po premierze film zarobił 32 mln dol. Tylko o 3 mniej, niż wydano na jego produkcję.

"Koszmar z ulicy Wiązów", którego bohaterem jest mordujący w snach nieśmiertelny zabójca dzieci Freddy Krueger, jest jedną z najsłynniejszych serii filmów grozy w Hollywood. I jedną z najbardziej dochodowych - osiem części cyklu nakręconych między 1984 a 2003 rokiem w samych Stanach Zjednoczonych zarobiło ponad 300 mln dolarów, a z grającego główną rolę Roberta Englunda uczyniło ikonę współczesnego horroru. Nic więc dziwnego, że studio Warner Bros postanowiło wykorzystać niesłabnącą popularność filmów grozy i przedstawić widzom zupełnie nowy "Koszmar...".

W rolę Freddyego Kruegera wcielił się tym razem Jackie Earle Haley, nominowany do Oscara za występ w dramacie "Małe dzieci", a producenci zadbali o mały jak na Fabrykę Snów budżet - film kosztował zaledwie 35 mln dolarów. W Hollywood to kwota stosunkowo niewielka, choć warto pamiętać, że w polskich warunkach byłaby nieosiągalna - budżet produkcji "Bitwy Warszawskiej 1920" w reżyserii Jerzego Hoffmana wynosi 20 mln złotych.

Gdy "Koszmar z ulicy Wiązów" trafił do amerykańskich kin, został niemiłosiernie potraktowany przez krytyków, ale widzowie dopisali. W pierwszy weekend po premierze w Stanach Zjednoczonych "Koszmar..." zarobił 32 mln dolarów, a ten wynik dał mu pierwsze miejsce amerykańskiego box officeu. Ogółem w USA film przyniósł dochód w wysokości 63 mln dolarów, kolejne 42 mln do kas dołożyli widzowie spoza Ameryki. Nie jest to może wynik, który w pełni usatysfakcjonowałby producentów filmu, wystarczający jednak, by już rozpoczęły się przymiarki do realizacji kolejnej części - wiadomo, że Haley podpisał kontrakt na kolejne dwie odsłony "Koszmaru...".

Pieniądze, które przyniosła premiera najnowszego filmu o Freddym Kruegerze, stawiają całą serię na wysokiej pozycji wśród najbardziej dochodowych cykli grozy w historii Hollywood. Wszystkie "Koszmary..." przyniosły prawie pół miliarda dochodu (a mowa jedynie o wpływach z biletów do kin). Więcej zarobiły jedynie seria "Piątek trzynastego" oraz zapoczątkowany "Milczeniem owiec" cykl o Hannibalu Lecterze - z tym, że ten ostatni był chętnie oglądany nie tylko przez fanów horroru.

Producenci wiedzieli, co robią, przywracając Kruegera do życia. Nowe wersje horrorów są - zwłaszcza w amerykańskich kinach - niemal pewnym gwarantem finansowego sukcesu. Według serwisu BoxOfficeMojo.com, prowadzącego wszelkie finansowe statystki kinowych blockbusterów, "Koszmar z ulicy Wiązów" jest ósmym najbardziej dochodowym remakiem filmu grozy w historii. Na tej liście najlepiej radzą sobie hollywoodzkie wersje japońskich horrorów. Pierwsze miejsce należy bowiem do filmu "Krąg", który zarobił w amerykańskich kinach 129 mln dolarów (a kolejne 120 mln dołożyli widzowie spoza USA). Drugie - do obrazu "Klątwa" (razem 187 mln dol.), a na szóstym miejscu znalazł się jeszcze "Krąg 2" (161 mln dol.).

Hollywoodzka moda na remaki horrorów trwa więc w najlepsze i dopóki przynosi zyski, dopóty na ekrany trafiać będą kolejne powtórki. Wkrótce będzie można zobaczyć m.in. nowe wersje klasycznych filmów "Duch" i "Hellraiser". Wielkie studia już zacierają ręce, bo nie ulega wątpliwości, że i w tym przypadku widzowie nie zawiodą.

@RY1@i02/2010/133/i02.2010.133.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. Warner Bros

Do tej pory osiem części cyklu "Koszmarów..." w samych Stanach Zjednoczonych przyniosło 300 mln dol. zysku

Jakub Demiańczuk

jakub.demianczuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.