JAZZ & ETNO
Tina Turner. To pierwsze skojarzenie. Mocny, szeroki soulowy głos i to samo zdziwienie, jak możliwy jest taki impet w tym wieku - przecież słychać, że nie śpiewa podlotek. Bettye LaVette pierwszego singla z rhythm’n’bluesem nagrała jako szesnastolatka w 1962 roku. Potem zarówno jej kariera, jak i życie nie układały się łatwo, podobnie jak u Tiny. I tak jak dla Turner, najlepsze lata kariery nadeszły jesienią (oby, nie zapeszmy). LaVette śpiewa klasyki, m.in. Beatlesów, Zeppelinów, Floydów, The Who, The Moody Blues, Eltona Johna. Niektóre fenomenalnie, jak "The World", "Nights in White Satin", inne mniej przekonująco ("Wish You Were Here"), ale bez dwóch zdań - rasowa muzyka na czwórkę plus.
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.009b.001.jpg@RY2@
Po dawce afrykańskich brzmień sprzed dekad przygotujmy się na debiut Nigeryjki Layori (do polskich sklepów zawita 9 lipca). Co prawda "Origin" jest, wbrew oczekiwaniom, mało "origin" - wolałbym więcej Afryki - ale to miła, choć niewybitna muzyka. Layori sprawia wrażenie młodszej, bardziej uładzonej siostry Tracy Chapman. Kameralne aranżacje, czasami ze smyczkami, brzmią, bywa, zbyt sztampowo i słodko, ale są też utwory, którymi można się zachwycić - jak wykonywany w języku joruba "DaDa". Layori śpiewa jednak głównie po angielsku i wtedy przywdziewa zachodnią tożsamość - mogłaby być dziewczyną z Ohio. Trochę szkoda. Czwórka z minusem, i oby druga płyta była cała jak "DaDa".
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.009b.002.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/117/i02.2010.117.196.009b.003.jpg@RY2@
FOT. BARTŁOMIEJ MOLGA
Olaf Szewczyk
Olaf Szewczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu