Ranking nie zawsze przekłada się na zarobki na korcie
Aż dwoje Polaków znalazło się w czołówce najlepiej zarabiających tenisistów świata. Paradoksalnie choć Łukasz Kubot jest w tym zestawieniu o 13 miejsc niżej od Agnieszki Radwańskiej, jego lokata jest więcej warta.
Wszystko dlatego, że Radwańska ze swoimi 425 365 dolarami jest dziesiąta, natomiast w rankingu WTA jest na ósmym miejscu. W pierwszej dziesiątce najbogatszych znalazły się aż trzy zawodniczki notowane niżej od niej: to Belgijka Justine Henin (1 052 731 dol.), jej rodaczka Kim Clijsters (807 636) i Chinka Jie Zheng (498 721). Jak to możliwe? Teoretycznie punkty rankingowe i premie finansowe rosną proporcjonalnie. Ale są starty szczególnie lukratywne - to sukcesy w imprezach o wysokiej puli. Odnosiły je właśnie Clijsters (700 tys. za tytuł w Miami) i Henin (872 tys. za finał Australian Open).
Tymczasem Kubot osiągnął prawdziwy finansowy sukces, bo zarabiając w tym roku 307 775 dol., prześcignął aż dwudziestu wyżej notowanych rywali. W rankingu ATP Polak zajmuje 43. miejsce. Najwyraźniej Kubot idzie w ślady swojego doradcy Wojciecha Fibaka. - Spektakularne dokonania nie układały mi się najlepiej, ale finansowo radziłem sobie dobrze. Przez długie lata w sezonach 1976 - 1982 byłem w dziesiątce najlepiej zarabiających - opowiada "DGP" Fibak, najwybitniejszy polski tenisista w historii. Jego zdaniem sukces Kubota ma te same podstawy, co jego własny. - On też gra bardzo dużo, prawie nie opuszcza turniejów i zyskuje na deblu przynajmniej 20 - 30 procent dochodów. No i ma za sobą świetną, niemal roczną passę - uważa Fibak. Największe w tym roku czeki Kubot dostał za IV rundę Australian Open (89 tys. dol.), finał w Costa de Sauipe (39 tys.) i deblowe zwycięstwo w Acapulco (33 tys.).
Lista najlepiej zarabiających oraz ranking mają tych samych liderów zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn - to Serena Williams i Roger Federer (oboje ok. 2 mln dol.). Ale wielkie finansowe żniwa w tym roku dopiero przed tenisistami. Rozpocznie je majowy turniej w Madrycie (pula WTA 4,5 mln euro, ATP - 3,7 mln euro). Potem wielkoszlemowe Roland Garros na mączce i Wimbledon na trawie. Wielkoszlemowy sezon zakończy US Open, poprzedzony serią bogatych amerykańskich turniejów na twardych kortach. Przez cztery miesiące tenisiści zagrają o grubo ponad połowę premii całego sezonu.
Marta Mikiel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu