Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ciasteczko powinno poczekać

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Zimbardo: chciwość zmieniła inwestorów w czteroletnie dzieciaki

Kryzys, w jakim znalazła się światowa gospodarka, jest wynikiem decyzji ludzi, którzy niewątpliwie byli wcześniej zorientowani na przyszłość. W przeciwnym wypadku nie odnieśliby zawodowego sukcesu, jakim jest prestiżowa praca dla największych banków inwestycyjnych. Zapewne przez całe swoje życie byli rozsądni, unikali nadmiernego ryzyka, porównywali koszt inwestycji i zyski, jakie może przynieść. Przecież każdego, kto myśli o przyszłości, interesuje jak największy zysk, ale nie poświęca się dla niego minimum bezpieczeństwa. Inwestorzy przestawali jednak podejmować decyzje na podstawie ich konsekwencji, skupiając się na doraźnym zysku.

Tak. A że chciwość jest zaraźliwa, ryzykowne decyzje podejmowane były nie tylko w Ameryce, gdzie kryzys się zaczął, ale również w krajach europejskich i azjatyckich. Zupełnie jakby cały świat zapomniał, że istnieje coś takiego jak związek przyczynowo-skutkowy. Że prędzej czy później długi trzeba będzie spłacić. Chciwość przemieniła tych zazwyczaj wychylonych w przyszłość inwestorów i bankierów w czteroletnie dzieciaki, które nie mogą oprzeć się pokusie zjedzenia słodyczy natychmiast.

Obawiam się, że nie. Z badania Waltera Mischela dowiedzieliśmy się nie tylko tego, że niektóre czteroletnie dzieci są w stanie zrezygnować z natychmiastowej przyjemności i zamiast zjeść proponowaną przez eksperymentatora piankę od razu, czekały, by dostać dwie później. Zjeść tę piankę natychmiast czy się od tego powstrzymać, licząc na to, że wyrzeczenie zwróci się w przyszłości? To dylemat, którego rozwiązanie dużo mówi o tym, jaką perspektywę czasową przyjmuje dziecko. Czy jedynym punktem odniesienia jest "teraz", czy potrafi ono wyobrazić sobie konsekwencje swoich działań. W wieku czterech lat połowa dzieci jest w stanie oprzeć się pokusie, a połowa nie. Ciekawe, że kiedy po 14 latach Mischel sprawdził, jak dają sobie radę zbadane dzieciaki, różnice między tymi, które nie potrafiły sobie odmówić natychmiastowej przyjemności, a tymi, które powstrzymały się od niej, były olbrzymie. Te, które nie zjadły pianki od razu, potrafiły odroczyć gratyfikację, uzyskiwały znacznie lepsze wyniki w szkolnych testach, odnosiły większe sukcesy w życiu zawodowym. Okazuje się, że ta prosta decyzja z dzieciństwa zdradza więcej niż skomplikowane testy. Pokazuje bowiem, czy jesteś zorientowany na przyszłość i osiągniesz sukces zawodowy, czy też jesteś skupiony na teraźniejszości, co sprawia, że popadasz w nałogi i zadowalasz się tym, co łatwiej dostępne.

Nasze życie jest zorganizowane wokół trzech sfer czasowych: teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że większość nas czyni jedną z nich punktem odniesienia do podejmowanych decyzji w życiu prywatnym i zawodowym. Czy mogę wypić kieliszek wódki, zanim wsiądę do samochodu? Sprzedać te akcje czy jeszcze poczekać? Czy zdecydować się na ryzykowną inwestycję, która może przynieść duży zwrot, czy wybrać mniej ryzykowną, która nie da dużych zysków?

W zależności od tego, jaka perspektywa jest dla nas najważniejsza, decyzje będą diametralnie różne. Zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale jeśli zrozumiemy, co jest dla nas najistotniejsze w momencie podejmowania decyzji, będziemy mogli to ewentualnie zmienić.

Nie zawsze. Większość z nas to ludzie zorientowani na przyszłość. Takich najczęściej spotykamy w biznesie: wyznaczają cele, przygotowują plan działania, są sumienni, dotrzymują słowa. Ktoś, kto koncentruje się na przyszłości, łatwo jednak popada w pracoholizm. Poświęca przyjaciół, rodzinę, zabawę i sen, by móc realizować kolejne cele. I wtedy nawet jeśli odnosi sukcesy, nie jest dzięki temu spełniony. Takiego niespełnionego przyszłościowca łatwiej sobie wyobrazić, kiedy pomyślimy o Georgeu Clooneyu, który w filmie "W chmurach" gra zakochanego w swoim zajęciu pracoholika. Koniec końców, chociaż świetnie wykonuje swoją pracę, ma poczucie pustki w życiu. Perspektywa przyszłościowa jest niezbędna, gdy mamy wykonać jakąś pracę. Kiedy wykonanie zadania mamy za sobą, będziemy najpełniej cieszyć się chwilą, jeśli skupimy się na teraźniejszości. Wtedy jest czas na nagrodzenie siebie za wykonane zadanie, na kieliszek wina i dobrą kolację.

Nie można żyć w wiecznym, hedonistycznym "teraz". To najlepsza droga do wszelkiego rodzaju uzależnień - popadamy w nie, gdy chcemy doświadczać największej dostępnej w danej chwili przyjemności. Jeśli uprawiamy seks bez zabezpieczenia, ryzykujemy swoim zdrowiem. Każdy to wie. Ale jeśli jesteśmy zorientowani na teraźniejszość, ta wiedza nie ma wpływu na zmianę naszego zachowania. Jest wiele pułapek, które chcą nas zatrzymać w wiecznym "teraz". Kiedy wchodzisz do kasyna, czas się zatrzymuje. Nie ma zegarów, nie wiesz, czy jest dzień, czy noc. Kiedy grasz w grę komputerową, każda sekunda oznacza intensywne doznania.

Jest równie ważne. Przeszłość to nasze korzenie, związek z rodziną, wspólnotą, ojczyzną. Tyle że utrzymanie równowagi między tymi trzema perspektywami nie jest łatwe. Ci jednak, którym taką równowagę udało się wypracować, mają bardziej rozwiniętą inteligencję emocjonalną, łatwiej nawiązują relacje z innymi i w długoterminowej perspektywie częściej odnoszą sukcesy. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy odnosząc się do przeszłości, koncentrujemy się na tym, co negatywne: na żalu, błędzie, porażce, zemście.

Na przykład geografia. Im bliżej równika, tym łatwiej skupić się na teraźniejszości. Nie trzeba myśleć o przygotowaniu się do zimy, wykazywać się zapobiegliwością. Dlatego tak kochamy wakacje w krajach śródziemnomorskich. Tam jest wszystko, czego dusza pragnie - spędzanie czasu z rodziną, umiłowanie tradycji, a przy tym wspaniałe jedzenie, wino, zabawa. Brakuje tylko jednego - myślenia o przyszłości. Jedziemy zatem do Włoch albo do Grecji i po kilku dniach zaczynamy być wściekli, bo nic nie jest zrobione na czas. Wiem, co mówię, moja rodzina pochodzi z Sycylii. W dialekcie sycylijskim brakuje nawet słowa określającego przyszłość. A jak masz coś zaplanować, skoro brakuje słów, którymi o swoich planach opowiesz?

Technologia to oszczędność czasu i zwiększenie wydajności. Z jej powodu zaczynamy mieć wręcz obsesję na punkcie czasu. Nasze życie, lata, miesiące, dni, godziny, minuty, sekundy zostały rozplanowane. Nie możemy żyć bez zegarka, a skoro ciągle jest pod ręką, dokładniej kontrolujemy nasze życie. To nie znaczy, że przemiany cywilizacyjne doprowadzą do tego, że wszyscy będziemy przyszłościowcami - młodzi hedoniści nie traktują technologii narzędziowo, ale używają jej, by bez końca bawić się w tej alternatywnej przestrzeni. Ciekawy jest przykład Japonii, która znana jest ze swojej silnie zorientowanej na przyszłość etyki pracy, a jednocześnie szacunku dla przeszłości. Do tej pory hedonizm był w Japonii rzadkością. A teraz nagłówki gazet krzyczą: "Japońskie nastolatki wolą nocne życie niż chodzenie na lekcje". Młodzi buntują się przeciwko postawie, jaką wobec czasu ma starsze pokolenie. Przerabialiśmy to już zresztą w latach 60. w Ameryce i Europie. Ale głód zabił zabawę, która nie przynosiła pieniędzy na zapłacenie rachunków.

Po raz pierwszy przyjechałem do Polski 15 lat temu i od jakiegoś czasu odwiedzam regularnie nie tylko Warszawę. Moje spostrzeżenia odnoszą się nie tylko do Polski, lecz również do Czech czy Węgier. Starsze pokolenie, które świadomie przeżyło II wojnę światową i okupację, a potem żyło w systemie komunistycznym, przyjmuje perspektywę negatywnej przeszłości i fatalistycznej teraźniejszości. To najgorsza z możliwych kombinacji, ale w przypadku Polaków opierała się na trzeźwej ocenie rzeczywistości. Wspomnienie przeszłości było przerażające. Brakowało czegoś, na czym można było konstruować jej wizję w sposób pozytywny. A w teraźniejszości? Nic, co robiłeś, nie poprawiało twojej sytuacji. System niszczył jakikolwiek zalążek inicjatywy, pozbawiał ludzi poczucia, że mają wpływ na swój los. Sytuacja przypominała pobyt w kasynie - starasz się coś ugrać, ale gracz nigdy nie może być zwycięzcą, koniec końców wygrywa kasyno. Chociaż ty ciągle masz nadzieję, że karta się odwróci. Jeśli system zawsze wygrywa, w ludziach pojawia się cynizm - robisz tylko to, co niezbędne, nie przejmujesz się tym, jaki wpływ będą miały twoje działania nie tylko na twoje własne życie, ale też na życie innych. Na podłożu tego cynizmu rodzi się korupcja - wiesz, że nie ma przejrzystych zasad, których powinieneś się trzymać. Starasz się więc używać bocznych drzwi, jeśli tylko je znajdujesz.

Dziś młodzi lepiej zdają sobie sprawę z tego, jak cenny jest czas i jak ważne jest, by mądrze nim zarządzać. Dotyczy to wszystkich, którzy pragną osiągać sukces. Dlatego zmiana perspektywy czasowej jest tak ważna: dzięki temu, że młodzi Polacy inaczej postrzegają rzeczywistość, dbają o przyszłość, Polska odnotowuje gospodarczy wzrost.

Czas i biznes wzajemnie do siebie należą. Czas jest jednym z najcenniejszych zasobów i może zostać przełożony na pieniądze dzięki naszej pracy. O ile zrównoważymy orientację teraźniejszościową z przyszłościową. Przyjmowanie krótkoterminowej perspektywy się nie opłaca, bo biznes oraz inwestowanie przypominają maratony. Kiedy jesteśmy zainteresowani wydajnością na długim dystansie, koncentrowanie się na tym, by pierwsze sto metrów przebiec w takim czasie, w jakim pokonują go sprinterzy - czyli jak najszybciej zarobić jak największe pieniądze - może skończyć się tym, że nie dobiegniemy do mety. Napędzany chciwością kapitalizm traktuje wszystkich i wszystko poza sobą jako coś, bez czego można się obyć. Tworzy fikcję. Tak jak było to w przypadku Enronu, którego upadek wstrząsnął Ameryką, jeszcze zanim kryzys na rynku nieruchomości rozlał się na całą światową gospodarkę. Dyrektorzy Enronu stworzyli coś na kształt wirtualnego kasyna. Pieniądze lały się strumieniami, a kwartalny utarg był fałszowany i dawał krótkoterminową korzyść inwestorom. Nie liczyło się nic poza następnym kwartalnym raportem. Tymczasem naprawdę skuteczny kapitalizm powinien koncentrować się na stworzeniu dochodowych biznesów służących potrzebom społeczeństwa oraz jego członków przez generacje, a nie kwartały.

@RY1@i02/2010/069/i02.2010.069.000.0013.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Grzędziński

Philip Zimbardo

, psycholog, autor wielu książek, m.in. "Psychologii i życia", "Efektu Lucyfera", "Paradoksu czasu". Jego najnowsza publikacja wydana po polsku to pierwszy tom z serii "Psychologia. Kluczowe koncepcje", który ukazał się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.