Pokazali, że jednak robią postępy
Reprezentacja Polski pokonała 2:0 Bułgarię po bramkach Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego
Zima do tej pory nie rozpieszczała kibiców reprezentacji Polski. Jednak im bliżej wiosny, tym podopieczni Franciszka Smudy grają lepiej. Po serii nieprzekonujących meczów biało-czerwoni wreszcie nas przekonali, że robią jakieś postępy. Bez większych problemów wygrali 2:0 z Bułgarią.
To spotkanie miało pokazać, czy przygotowania do Euro 2012 idą w dobrym kierunku, czy polscy kibice za każdym razem, gdy oglądają na żywo kadrę Smudy, muszą się denerwować i marznąć. Tym razem nerwów było nieco mniej niż zazwyczaj, a i o mrozie wielu w ciągu tych 90 minut zapominało. Przynajmniej na dłuższe chwile. Polacy od początku starali się jak najdłużej utrzymywać się przy piłce, grać szybko, krótkimi podaniami. Tak jak robią to najlepsi w Europie. - Musimy prowadzić grę. Musimy się tego uczyć właśnie podczas meczów towarzyskich - powiedział Franciszek Smuda.
Jego piłkarzom całkiem nieźle to wychodziło. W 5. minucie, po jednej z akcji, w której Polacy wymienili kilkanaście podań, Dariusz Dudka ładnie strzelił z woleja obok słupka. Potem jednak było nieco gorzej. - To, co mnie denerwuje, to niechlujne, niedokładne podania. I długie piłki. Takie, jak ja to mówię, na alibi - krzywił się Smuda.
Trener biało-czerwonych (a w zasadzie granatowo-czerwono-białych) już po tych pięciu minutach zaczął się denerwować. Bo jego piłkarze zaczęli grać właśnie na alibi. To Bułgarzy prowadzili grę. W 21. minucie po jednym z dośrodkowań do piłki wyskoczyli razem Tomasz Kuszczak i Dimitar Berbatow. Bramkarz Manchesteru United nie wybił dokładnie futbolówki. Napastnik Manchesteru na szczęście niedokładnie w nią trafił.
Po kilku uwagach Smudy i groźnych akcjach Bułgarów Polacy zaatakowali. W 29. minucie znów strzelał Dudka. Niecelnie. Tuż przed przerwą, po świetnej akcji Jakuba Błaszczykowskiego, po raz kolejny Dudka. Celnie. Obrońca Auxerre był jednym z najlepszych na boisku. W zasadzie musiał być. Na sugestię, że Dudka preferuje grę na konkretnej pozycji i z niechęcią ją zmienia, Smuda obruszył się: - Nie ma świętych krów. Ja nienawidzę piłkarzy, którzy nie chcą grać na jakiejś pozycji. Zawodnik musi się dostosować, musi być uniwersalny. Dostaje szansę w kadrze i ma ją wykorzystać.
Smuda dodał, że nikt nie ma monopolu na powołania. Ale zapomniał o jednym zawodniku - Błaszczykowskim. On, czy w formie, czy nie, zawsze może liczyć na zaproszenie od selekcjonera na mecz. Wczoraj szalał to na prawym skrzydle, to na lewym, kiwał, podawał, uderzał na bramkę. W 43. minucie wpadł w pole karne, zmylił obrońcę i świetnie strzelił na 1:0. Niedługo potem przeprowadził kolejną akcję, ale bramkarz Bułgarii Dimitar Iwankow miał więcej szczęścia. Do przerwy Polacy schodzili w asyście braw.
Po przerwie miało być szybciej, lepiej, gorąco. Było, ale znów - tylko chwilami. - Każdy z nas przyjechał, żeby oddać serce na boisku. To jest kluczowe - powiedział Kuszczak.
Jednak niektórzy grali tak, jakby chcieli z bramkarza Manchesteru zrobić kłamcę. Cały czas to nie był ten system 4-3-3, o którym marzy selekcjoner - czegoś brakowało. Polacy się cofnęli, Bułgarzy zaatakowali. Na szczęście udał nam się jeden z kontrataków. Błaszczykowski świetnie zagrał do Roberta Lewandowskiego, a ten, uderzając bez przyjęcia, z całej siły, idealnie trafił pod poprzeczkę. Napastnik Lecha staje się jednym z tych piłkarzy, którzy już do Euro 2012 będą mieli monopol na powołania.
Bułgarzy nie byli w stanie poważniej nam zagrozić. Jednak to nie znaczy, że graliśmy tak dobrze. Smuda broni swoich piłkarzy, mówiąc, że jest jeszcze zbyt wcześnie na zwycięstwa 5:0, ale przecież nikt tego od nich nie oczekuje. Kibice chcieliby tylko, aby grali równo i nieco bardziej efektownie niż na przykład rok temu. A szczególnie z będącymi w kryzysie Bułgarami.
J. Błaszczykowski (42.), R. Lewandowski (62.)
Kuszczak - Kowalczyk, Glik, Żewłakow, Dudka - Błaszczykowski (78. Małecki), Murawski (85. Sadlok), Majewski (46. Rybus), Obraniak (46. Iwański), Peszko (59. Jodłowiec) - Lewandowski (74. Nowak).
Iwankow - Miłanow, Angełow, Iwanow (77. Milijew), Minew (87. K. Stojanow) - Georgijew (69. Kamburow), Syrmow, Petrow, Popow (46. Dimitrow), Jankow (77. I. Stojanow) - Berbatow (46. Bożinow).
Sascha Kever (Szwajcaria)
Armenia - Białoruś 1:3, Zimbabwe - Malawi 2:1, Macedonia - Czarnogóra 2:1, WKS - Korea Płd. 0:2, Gruzja - Estonia 2:1, Grecja - Senegal 0:2, Angola - Łotwa 1:1, Cypr - Islandia 0:0, Nigeria - Kongo 5:2, Słowacja - Norwegia 0:1, Bośnia i H. - Ghana 2:1, Mołdawia - Kazachstan 1:0, Malta - Finlandia 1:2, Turcja - Honduras 2:0, Algeria - Serbia 0:3, Węgry - Rosja 1:1, RPA - Namibia 1:1, Rumunia - Izrael 0:2, Luksemburg - Azerbejdżan 1:2, Szwajcaria - Urugwaj 1:3, Austria - Dania 2:1.
@RY1@i02/2010/044/i02.2010.044.000.020a.001.jpg@RY2@
Fot. Sebastian Borowski/Newspix.pl
Jakub Błaszczykowski (z prawej) był najlepszym zawodnikiem na boisku
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu