Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Orzeł z połową gwiazdy Dawida

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Wystawa "Early years" zorganizowana w Berlinie przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie jest monumentalną wypowiedzią o tym, jak buduje się instytucję artystyczną. Dowodzi, że MSN to brawurowy gracz w obiegu sztuki

Na dziedzińcu Kunstwerke w piątek zatknięto czerwoną flagę z polskim orłem, który nad właściwą koroną ma drugą, utworzoną z połowy gwiazdy Dawida. To bandera fikcyjnego Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce, frakcji nowych osadników żydowskich nad Wisłą, wymyślonego przez Yael Bartanę. Karkołomny koncept izraelska artystka rozwinęła w trzech quasi-fabularnych filmach o pionierskiej odbudowie żydowskiej społeczności w Polsce. I to jeden z nich, doskonały "Mur i wieża", znalazł się w centrum zbudowanego w Kunstwerke pokazu. Widzów wchodzących do największej berlińskiej instytucji sztuki współczesnej witają obrazy budowy nowego, stylizowanego na lata międzywojnia kibucu na warszawskim Mirowie, migawki, w których Wilhelm Sasnal maluje sprejem, a młodzi izraelscy artyści poruszają młotkami w rytm polskiego hymnu. To kluczowa praca: o budowaniu wbrew stereotypom i trudnościom, o konstruowaniu nowej tożsamości. Uczestniczenie w podobnych zmaganiach deklaruje Muzeum Sztuki Nowoczesnej, instytucja z jednej strony z sukcesami realizująca ambitne pokazy i zmieniająca polską scenę artystyczną, z drugiej centrum sztuki, wokół którego toczy się konflikt i które zdecydowanie musi walczyć o to, co mu obiecano - prestiżowe miejsce w mieście, budynek światowej klasy architekta, ogromną widownię.

Wokół tej sytuacji - trudnych początków, konfliktu, zmagań, potencjalnych niepowodzeń - zbudowany został cały pokaz. Trudno odmówić MSN radykalnej śmiałości - zamiast prezentować w Kunstwerke polską sztukę, pokazało w niej przede wszystkim siebie i swoje rozterki, a także swój branding z charakterystycznymi plakatami wykorzystującymi autorską czcionkę muzeum włącznie. Do tych opowieści o tytułowych wczesnych latach instytucji posłużyły oczywiście doskonałe i kanoniczne prace, na których muzeum zasadziło swoją kolekcję. W Berlinie oglądamy "Działania z Dobromierzem" duetu KwieKulik, okołosolidarnościowe prace Sanji Iveković, "Film mówiony" Wojciecha Bąkowskiego oraz nową pracę Zbigniewa Libery, stworzoną na zamówienie MSN - wielką, apokaliptyczną panoramę przedstawiającą wizję świata po upadku współczesnej cywilizacji. Pokaz symbolicznie zamyka praca par excellence związana z rodzącą się tożsamością muzeum - przeniesiony specjalnie na ostatnie piętro Kunstwerke neon z fasady MSN, zaprojektowany przez Paulinę Ołowską, a odczytany przez Anię Zaradny. Z głośnika słychać pojedyncze głoski składające się na wyraz "muzeum" - przeciągnięte, niepoprawnie czytane, zapętlone. To słowo składa się na zbiór abstrakcyjnych, pojedynczych dźwięków. Żeby usłyszeć tu spójny przekaz, trzeba samemu wykonać sporą pracę.

Pionierski ton wystawy może trochę zmylić. Wiemy przecież, na czym polega mit założycielski MSN - muzeum czerpie bezpośrednio ze sztuki krytycznej, odkrywa spuściznę awangardy, chce reprezentować całą Europę Środkowo-Wschodnią. To jasne również dla zaawansowanego niemieckiego widza. Rzeczywiście chyba lepiej czytać tę wystawę jako wypowiedź o tym, że każdy ośrodek produkcji i promocji sztuki musi poszukać swojego miejsca, że bez wyrazistej tezy i dookreślonego pola symbolicznego każde muzeum jest bezradne. Przezroczyste instytucje nie istnieją - dobitnie przypominają nam kuratorzy "Early Years".

@RY1@i02/2010/041/i02.2010.041.000.015a.001.jpg@RY2@

Fot. KwieKulik-KW Institute for Contemporary Art Berlin

Instalacja "Działania z Dobromierzem" duetu KwieKulik na wystawie w berlińskiej Kunstwerke

do 2 maja

kuratorzy:

Anna Theiss

anna.theiss@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.