Lawirując w tłumie akrobatów i zaklinaczy węży
Miasto się zmienia, ale jego wąskie uliczki i hałaśliwe targowiska nieodmiennie przyciągają turystów
Mimo że nie leży w słonecznych, nadmorskich kurortach i nie ma do niego bezpośredniego, nawet czarterowego połączenia lotniczego z Polski, decydujemy się spędzić kilka zimowych dni w Marrakeszu leżącym u podnóża gór Atlasu.
Prosto z hotelu ruszamy na podbój Czerwonego Miasta. Według berberyjskiej legendy mury, domy i drogi medyny (starówki) przybrały czerwoną barwę od krwi przelanej w tym miejscu podczas wznoszenia meczetu Kutubijja (jego budowę rozpoczęto w 1158 r.).
Marrakesz dzieli się na dwie części: starą medynę, i bogatą, nowoczesną metropolię. Jednak od zawsze centralnym punktem miasta jest aleja Mohammeda V oraz przylegający do niej plac Dżamma el-Fna (w dosłownym tłumaczeniu Plac Śmierci). Niegdyś sułtani wystawiali tu, ku przestrodze poddanych, ucięte i zakonserwowane w soli głowy swoich wrogów.
Mimo wielu ostrzeżeń i niepochlebnych opinii na temat bezpieczeństwa, na Dżamma el-Fna bywaliśmy bardzo często, szczególnie rano, kiedy, w sukach (targowiskach) obok placu ruch jeszcze nie był duży.
Mimo że mieszkamy w sąsiedztwie, dotarcie na plac nie jest prostym zadaniem. Poruszanie się taksówkami po mieście jest na tyle stresujące, że lepiej chodzić pieszo. Przechodzenie przez ulice, na których nie ma sygnalizacji świetlnej, także do łatwych nie należy. Przepisy ruchu drogowego, delikatnie rzecz ujmując, są nagminnie łamane, a pieszy nie ma tu żadnych praw.
Ponieważ poziom życia nie jest tutaj wysoki, prawie każdy turysta z Europy jest uważany za bogatego i nagabywany przez żebraków: dzieci wyłudzające pieniądze czy zaklinaczy węży, którzy z zaskoczenia potrafią przytknąć do ramienia zwiedzającego... żywą kobrę. I jeszcze każą sobie za to słono płacić!
Prawdziwy ruch rozpoczyna się na placu późnym popołudniem. Prym wiodą różnej maści sprzedawcy, muzycy, szamani, akrobaci i kuglarze. Tutejszy targ, który uchodzi za największy i najlepiej zaopatrzony w całym Maroku, jest pełen towarów. Można na nim kupić wszystko. Trzeba tylko zwracać uwagę na jakość... i oczywiście ostro się targować. Proponowana cena jest zazwyczaj trzy razy wyższa niż ta, którą możemy uzgodnić ze sprzedawcą.
W Marrakeszu bardzo często można spotkać, znane z pierwszych stron gazet oraz sal kinowych osobistości. W tych okolicach kręcono większość scen do słynnych filmów: "Gladiator", "Sodoma i Gomora", a ostatnio do drugiej części filmu "Seks w wielkim mieście". Na Dżamma el-Fna toczy się znaczna część akcji filmu "W stronę Marrakeszu".
Twórcy tego ostatniego obrazu nie mieli jednak łatwego zadania, gdyż filmowanie było bardzo utrudnione ze względu na panujący zgiełk i trudny do opanowania tłum. Wielu marokańskich statystów zrozumiało, że dostaną pieniądze za swoją pracę jedynie wtedy, gdy obejmie ich obiektyw. Więc napierali na kamerę tak silnie, że członkowie ekipy filmowej musieli im wytłumaczyć, że otrzymają wynagrodzenie niezależnie od tego, czy pojawią się w filmie czy nie. Wiele scen do filmów nakręconych było w zabytkowych miejscach miasta, które w Marrakeszu trzeba koniecznie zobaczyć. Uwiecznić w kamerach i aparatach warto m.in. ruiny pałacu el-Badi, grobowce Saddytów, pałac de la Bahia i minaret wspomnianego Kutubijja. To najciekawsza budowla w mieście - niestety można ją podziwiać tylko z zewnątrz. Wart uwagi jest też ogród Majorelle.
Marrakesz to doskonała baza wypadowa do zwiedzania, szczególnie górującego nad miastem pasma największego w Afryce - Atlasu. Słynny ośrodek sportów zimowych Oukaimeden (2600 m) oddalony jest od Marrakeszu zaledwie o 74 km. W górach Atlasu Wysokiego temperatura zimą spada do -10°C, w wielu wsiach śnieg leży nawet 4 miesiące. Roczna suma opadów wynosi 100 mm na południu, 400 - 500 mm na wybrzeżu i 1000 mm w górach Atlasu. Średnia temperatura lipca wynosi na wybrzeżu 22 - 24°C i 29 - 30°C w głębi kraju. Natomiast w styczniu temperatury wynoszą odpowiednio 12°C i 8 - 9°C.
My jednak zamiast wyprawy w góry, wybieramy wyjazd nad morze. Naszym celem jest Essawira (As-Sawira, dawniej Mogador), piękne portowe miasto w zachodnim Maroku, na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego.
Wynajęcie samochodu w jednej z okolicznych wypożyczalni nie stanowi żadnego problemu. Ze względów bezpieczeństwa oraz dlatego że zamierzamy ruszyć większą grupą, decydujemy się jednak na wynajęcie kilkuosobowego busa wraz z przewodnikiem.
Drogą N8 ruszamy nad morze wzdłuż ciągnących się wzgórz Atlasu. Na rogatkach miast czyhają na nas liczne policyjne kontrole. Mijamy wsie berberyjskie, bazary, stada wielbłądów, kozy buszujące w koronach drzew i młodych chłopców grających w piłkę nożną, dla których chyba jest to jedyna życiowa atrakcja.
Po drodze zatrzymujemy się w jednej z marokańskich wsi, aby zrobić sobie krótki rekonesans po okolicy na garbach wielbłądów, które wciąż stanowią tutaj podstawowy środek lokomocji.
Maroko jest rajem dla miłośników ptaków. Ogromna ilość ptactwa zamieszkuje różne regiony kraju przez cały rok, inne przelatują przez Maroko wiosną i jesienią. Essawira, która charakteryzuje się białymi domami z niebieskimi drzwiami i kiennicami, to raj dla fotografów. Na skalistym wybrzeżu gnieździ się wiele gatunków różnych ptaków. Zaobserwowano ich tu około 460 gatunków. Wyspy w okolicy Essawiry słynne są jako tereny lęgowe rzadkiego sokoła Eleonory.
Essawira przyciągała kiedyś hipisów, dziś przede wszystkim amatorów windsurfingu. Znad Oceanu Atlantyckiego wieją tam bowiem silne wiatry, zaś piaszczysta plaża ma aż 10 kilometrów długości.
Wracając, przejeżdżamy przez nowe dzielnice Marrakeszu. Jego europejskie wcielenie, pełne hoteli i pól golfowych, nie robi na nas jednak takiego wrażenia jak stare uliczki Czerwonego Miasta. I to one pozostaną symbolem jego tożsamości.
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.184.0004.001.jpg@RY2@
Fot. Bartlomiej Molga/Fotorzepa
Plac Śmierci, położony w sercu miasta, uchodzi za najlepiej zaopatrzony bazar w Maroku. Tutaj można kupić dosłownie wszystko - trzeba tylko ostro się targować!
Piotr Zajdel
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.184.0004.002.jpg@RY2@
Państwo:
Region:
Waluta:
@RY1@i02/2010/040/i02.2010.040.184.0004.003.jpg@RY2@
Marokańczycy oprócz języka arabskiego w większości bez kłopotów władają językiem francuskim, rzadziej hiszpańskim i angielskim. Rdzenna ludność, Berberowie, mimo iż w dużej części mieszka w miastach, zachowała swoją kulturę i język.
W kantorach możliwa jest negocjacja cen, szczególnie przy wymianie większej kwoty. Dirham jest poza Marokiem walutą niewymienialną; obowiązuje surowy zakaz wywożenia go za granicę.
Z lotniska Marrakesz Menara do centrum miasta najlepiej dotrzeć autobusem (20 Dh) albo taksówką (100 Dh).
Marrakesz z 2,5 mln mieszkańców jest czwartym co do wielkości miastem Maroka. Leży u podnóża gór Atlasu Wysokiego, na wysokości 465 m nad poziomem morza.
W Marrakeszu urzędy państwowe i poczta pracują od 9.00 do 12.00 i od 15.00 do 18.00. Sklepy są otwarte mniej więcej w tych samych godzinach w pierwszej połowie dnia, ale dłużej w godzinach popołudniowych, aż do 20.00. Banki są otwarte od 9.00 do 17.00, z przerwą na obiad. Hipermarkety są otwarte na ogół 7 dni w tygodniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu