Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekologiczny urlop w Krainie Wąwozów

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Mieszkają tu koziorożce, słonie i tygrysy, pachnie herbatą i kardamonem. W tym najbardziej zielonym zakątku Indii można zamieszkać na plantacji albo w rezerwacie.

Rejon Idukki na południu Indii to głównie lasy tropikalne, rezerwaty przyrody i plantacje. Idukki w języku malajalam znaczy "wąski wąwóz". Jest ich tu mnóstwo. Podróż przez nie dostarcza prawdziwych emocji. Niemal prostopadle do serpentynowych dróg wznoszą się ściany skalne, a z drugiej strony widać zielone przepaście, za zakrętem pojawia się wodospad, potem następny i znów przepaść.

Dziki gąszcz przechodzi łagodnie w pola ryżowe z odbijającymi się w nich palmami. Strome zbocza ustępują poletkom bananowców, a wartkie rzeki i zbudowane na nich zapory wodne sąsiadują z łagodnymi strumieniami. Widać kosze do segregacji i tabliczki z prośbą o niekorzystanie z klaksonów. To ewenement w Indiach. Tu, podobnie jak w sąsiednich rejonach stanu Kerala, coraz większą popularnością cieszą się wczasy pod palmą.

Ciągną się one po górski łańcuch Ghatów Zachodnich, przypominając z daleka puszyste, pofałdowane kobierce albo równiutko przycięte kępy mchów. Pochylone nad nimi gdzieniegdzie palmy chronią wrażliwe listki przed żarem słońca. Pola herbaciane, jedne z najwyżej położonych na świecie, zdają się sięgać nieba i dotykać białych obłoków.

Na poletkach uwijają się kobiety zbieraczki. Tasakami obcinają listki i wrzucają je do jutowych worków przerzuconych przez ramię. Na plantacjach organicznych listki zbierane są tylko ręcznie.

Niemal natychmiast trafiają do tutejszych fabryczek. Jedną z nich odwiedziłam w Madupatty. W jej wnętrzu panuje ciężkie, wilgotne powietrze przesycone zapachem fermentowanej herbaty, a ogłuszający huk starej linii produkcyjnej nie zachęca do dłuższego pobytu.

Proces wytwarzania herbaty zaczyna się od suszenia listków na bambusowych matach z siateczkami. Następnego dnia, już wiotkie i miękkie, trafiają do maszyny skręcającej. W czasie monsunu pełną parą (dosłownie) pracują tu suszarki. Suche, zmiażdżone listki wjeżdżają taśmociągiem do komór, gdzie fermentują i wskutek absorpcji tlenu zmieniają kolory: na różne odcienie brązowego i czarnego. Na koniec w mechanicznych rondlach odbywa się powtórne osuszanie, a potem już tylko przesiewanie przez sita, dzielenie na gatunki i pakowanie. Przy wytwórni jest sklepik i pijalnia herbaty. Fabryczkę otaczają soczyście zielone wzgórza, malownicza rzeka, przy której pasą się bawoły (stąd nazwa osady: madu - bydło, patty - wioska), wreszcie XIX-wieczne domki rolników, z ich grobami tuż obok.

Stare rezydencje plantatorów herbaty służą dziś jako hotele i kluby. Przyjeżdżają tu mieszkańcy północnych i centralnych Indii - złaknieni zieleni, ciszy, natury i rześkiego powietrza, a także turyści z Europy w ramach ekourlopu. Mieszkają z dala od cywilizacji, wędrują po górach, odwiedzają rezerwaty przyrody, przyglądają się pracom na plantacjach, uczą się rozpoznawać przyprawy i zioła, odróżniać gatunki herbat, ćwiczą jogę, medytują i poddają się zabiegom ajurwedy.

Ten starohinduski system medycyny wywodzi się właśnie z południa kraju. W Idukki są szpitale i przychodnie ajurwedy, stosujące jej zasady w najczystszej, niezmienionej postaci. Niemal każdy hotel proponuje masaże, diety i rytuały mające leczyć, upiększać, zaprowadzać harmonię w ciele i duszy.

Na południe od Munnar kończy się świat. Tak to przynajmniej wygląda z perspektywy jazdy jeepem po tutejszych bezdrożach. Droga jest wąska i kręta, jakimś cudem zawieszona nad przepaściami. Dookoła gęsta dziewicza roślinność, żadnych osad ani świateł. Potem droga się urywa i ostatni kawałek trzeba pokonać pieszo. Dróżka prowadzi do... trzech schodków i tekowych drzwi osadzonych w zdobionej futrynie z bambusowym daszkiem. Ściany nie ma. To padipura - tradycyjne wejście na dziedziniec. Za nim wznosi się Paradisa Plantation Retreat - piękna rezydencja z basenem, panoramiczną restauracją z granitowymi kolumnami. Wille mają werandy, łazienki pod gołym niebem i kamienne patia z widokiem na góry. Posiadłość tę zbudował znany miłośnik przyrody i karelskiej architektury Christopher Simon. Tu, z dala od cywilizacji, w górskiej dżungli, pośród organicznych poletek kawy, kardamonu i pieprzu kryje się prawdziwy raj. Wszystkie materiały są naturalne, pochodzą z odzysku (np. ze starych domów do rozbiórki), choć przecież egzotycznego drewna jest dookoła w bród. Pan Simon działa w międzynarodowej organizacji ekologicznej WWF i - jak podkreśla - sumienie nie pozwoliłoby mu ścinać drzew. Paradisa została nagrodzona przez World Travel & Tourism Council za dbałość o ekologię i poszanowanie lokalnej kultury.

W budowę zaangażowani byli miejscowi, wymyślili system ochrony przed osuwaniem się ziemi podczas monsunów i zbudowali deszczówki. Dziś pracują tu jako obsługa i przewodnicy. Z jednym z nich wspinamy się bladym świtem na górę Panchalimedu. Wędrówka kończy się na szczycie, gdzie stoi malutka świątynia z posągiem Wisznu, a nieopodal ciągnie się droga krzyżowa (chrześcijanie stanowią niemal połowę tutejszych mieszkańców). Taka mieszanka nikogo tu nie dziwi. Idukki, podobnie jak cały stan Kerala, słynie z pokojowej egzystencji wyznawców różnych religii. W drodze powrotnej mijamy siostry zakonne. W Paradisa czeka już trener jogi. Od niej zaczyna się dzień niemal we wszystkich ośrodkach ekologicznych.

Ekologiczni turyści wybierają najchętniej homestay. To rodzaj gospodarstw agroturystycznych, zbudowanych z naturalnych materiałów, zgodnie z lokalnymi tradycjami, w otoczeniu zieleni, jezior, rzek, ogrodów i plantacji. Nie lada atrakcją jest wynajęcie domku na... drzewie - wchodzi się tam po drabinie lub linach. Blisko natury, choć skromnie.

Windermere Estate to gustowne bungalowy na uroczym wzgórzu. Z okien, jak okiem sięgnąć - plantacje kardamonu. W Indiach uprawia się go najwięcej na świecie. Hindusi wprost przepadają za nim: dodają go do kawy, herbaty, mięs, ryb i deserów. Stosują też w naparach na niestrawności, osłabienie i choroby oskrzeli. Jak rośnie kardamon i jak go wykorzystywać - dowiedzieć się można w ekohotelu Spice Village niedaleko Tekkady, bazie wypadowej do rezerwatu przyrody Periyar.

@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.184.0005.001.jpg@RY2@

Shutterstock.com

Meczet pod palmami. Spory odsetek ludności Kerali - w większości hinduistycznej - stanowią muzułmanie

@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.184.0005.002.jpg@RY2@

Alina Woźniak

Tak przesiewa się zebrany ryż

Alina Woźniak

Najbliższe lotnisko znaqjduje się w Kochi (odległość ok. 150 km): loty krajowe (np. Delhi, Bangalore, Mumbai) i międzynarodowe (z Półwyspu Arabskiego, Malezji i Singapuru). Z Polski dwa międzylądowania (np. Frankfurt i Abu Zabi), bilet powrotny - od 3 tys. zł.

Przez region Idukki nie przechodzi żadna linia kolejowa, najbliższe stacje są dopiero w miejscowościach Kochi i Kottayam.

Autobusem dojechać tu można z większości miast północnych i centralnych Indii. Najlepsza droga znajduje się na północy regionu, łączy zachód Indii (Kochi) ze wschodem (Madural).

Powierzchnia: ok. 5 tys. kmkw.

Liczba ludności: ok.1 130 tys.

97 proc. powierzchni regionu zajmują góry i lasy

Najwyższy szczyt - Anumadi (2695 m n.p.m.), 13 innych szczytów przekracza wysokość 2 tys. m.

Główne zajęcia mieszkańców: rolnictwo (uprawa herbaty, kardamonu, pieprzu, kauczuku), masowa turystyka (w powijakach). W Idukki jest kilka dużych hydroelektrowni, dostarczają one aż 60 proc. energii użytowanej przez stan Kerala.

- wiele hoteli o każdym standardzie, np. Best Western Fort, Club Mahindra, Holiday Inn, bungalowy Sienna Village i Royal Retreat.

- dużo kameralnych hotelików, najbardziej stylowy to Lake Palace na wysepce w rezerwacie Periyar.

Popularny jest - w stylu keralskiej wioski.

- kilka ośrodków ekoturystycznych (np. Vanilia County - na plantacji wanilii i kawy.

- 12 pawilonów + centrum ajurwedy, czyli starożytnej medycyny indyjskiej), chrześcijański aśram (ośrodek medytacji) Kurisumala bazujący na hinduskich tradycjach mistycznych.

Ceny zależą od standardu i sezonu - od 1000 RP.

@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.184.0005.003.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.