Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Gra z kinem noir

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Mafijne pojedynki i jeden z największych filmowych przekrętów w dziejach kina

Zabójczy film. Inteligentny scenariusz, zabawne dialogi, świetni aktorzy i sprawna reżyseria. Takie rzeczy ogląda się z przyjemnością i z przyjemnością o nich pisze. Jedyny problem dla recenzenta polega w tym przypadku na tym, że nie chcąc zepsuć przyjemności widzom, nie może zdradzić zbyt wiele szczegółów dotyczących zawikłanej fabuły. Ograniczmy się zatem do stwierdzenia, że intryga jest dobrze pomyślana i zrealizowana bez zarzutu, choć zapewne co bystrzejsi widzowie wpadną na trop rozwiązania jeszcze przed finałem. Ale tym, co sprawi, że będziemy się dobrze bawić, jest subtelna gra z konwencją (liczne odwołania do klasyków takich jak Bondy czy Columbo), czarny humor oraz doskonałe aktorstwo.

W rolę dwóch głównych gangsterów wcielili się Morgan Freeman (Boss) oraz sir Ben Kingsley (Rabin) i jak przystało na takich tuzów, dali prawdziwy popis gry - każda scena z ich udziałem to czysta radość dla oka i ucha. Nie zawodzi także Josh Hartnett, na którym spoczął główny ciężar filmu. Młody aktor, znany z występów w "Pearl Harbor" i "Sin City" tutaj pojawia się w roli pechowca, który znajduje się w złym miejscu i złym czasie, na skutek czego trafia w środek wojny między Szefem i Rabinem. Kreowana przez niego postać Slevina Kelevry emanuje wdziękiem i humorem. Urocza jest także żywiołowa Lucy Liu, a rola płatnego zabójcy o kamiennej twarzy pokerzysty, w której zobaczymy Brucea Willisa, na szczęście nie wymaga większych zdolności aktorskich, więc nawet Willis jest w stanie się w nią wcielić.

Dodatkowego smaczku dodają dowcipne dialogi, choć niestety wiele dowcipów ginie w przekładzie. Do moich ulubionych należy wymiana kwestii: "Nazywają go Rabinem. Dlaczego nazywają go Rabinem? Bo jest rabinem". Zresztą jak na dość brutalną i krwawą historię, którą film opowiada, widzowie mają nadspodziewanie wiele okazji do śmiechu, choć trzeba sobie powiedzieć wyraźnie, że jeśli uznać ten film za komedię, to smoliście czarną.

@RY1@i02/2011/252/i02.2011.252.196.007b.001.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.