Bóg na sprzedaż
Jak Simon Bisley, jeden z niepokornych artystów komiksu, postanowił narysować Biblię
"Fucking Sunday". Pieprzona niedziela. Te słowa najczęściej słyszałem z ust Simona Bisleya, gdy spotkaliśmy się na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Niedzielne przedpołudnie chyba rzeczywiście nie było dla angielskiego rysownika zbyt udane - podobno imprezowanie dzień wcześniej skończył o trzeciej nad ranem (inne plotki mówiły nawet o siódmej). A jednak - choć z butelką flagowego produktu Kompanii Piwowarskiej w ręku - na wywiad stawił się punktualnie. Samo w sobie stanowiło to już sukces. Bisleyowi zdarza się na rozmowy nie przychodzić albo zrywać je już po pierwszym pytaniu. Potrafi też zbluzgać dziennikarza: za pytania zbyt głupie, zbyt naiwne albo zbyt wolno zadawane. O tak, wywiad z Bisleyem przypomina spacer po polu minowym bez wykrywacza metalu. A jednak byłem wśród tych dziennikarzy, którzy na rozmowę czekali niecierpliwie, świadomi czyhającego zagrożenia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.