Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Żywot polski

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Józafat Dumanowski urodził się w roku, w którym Polska straciła niepodległość, zmarł 123 lata później, dzień po zakończeniu wielkiej wojny. Był prezydentem Republiki Krakowskiej, przyjacielem Mickiewicza i Słowackiego, spiritus movens polskiego ruchu niepodległościowego. I - oczywiście - nigdy nie istniał. "Dumanowski" Wita Szostaka jest kapitalnym portretem jednego z najwybitniejszych Polaków XIX stulecia, choć to, nie da się ukryć, biografia całkowicie zmyślona. Ale mówi o nas samych więcej niż niejedno historyczne opracowanie, niejedna hagiografia mężów stanu i bohaterów wojen. Nie każdemu ten portret Polski musi się spodobać. Autor "Chochołów" polemizuje z mitami mesjanistyczno-romantycznymi, burzy stawiane przez wieki pomniki, ironizując rozdrapuje dawne rany, kpi z roszczeniowej postawy, wedle której nam należy się więcej, bo rzekomo więcej niż inni wycierpieliśmy.

A jednocześnie powieść jest czymś więcej niż zabawą konwencją, wyrasta także ponad błyskotliwą metaforę Polski i polskości. Pisząc o Dumanowskim, Szostak pisze także o samotności i przemijaniu, o lęku przed przyszłością, o przypadkowości losu, o tęsknocie za godnym życiem. Nie bez powodu dla Józafata ważniejsze są wspomnienia o ukochanych kobietach, które odeszły, niż polityczne decyzje i zakulisowe rozgrywki. Szostak wynosi swoją opowieść na wyższy, ogólnoludzki poziom - ten, na którym przestaje się liczyć Polska (czy jakikolwiek inny kraj), a zaczyna się miłość, szlachetność i wiara we własne ideały. Gdzie człowiek znaczy więcej niż hasła na sztandarach.

@RY1@i02/2011/252/i02.2011.252.196.027b.001.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.