Narcyz na śniegu
Ekscentryczny, kapryśny, nieprzewidywalny, manieryczny, bezwzględnie przekonany o swojej wielkości - Vincent Gallo byłby nie do zniesienia, gdyby nie był tak niewiarygodnie utalentowany
Aktor, reżyser, scenarzysta, kompozytor, piosenkarz, malarz, okazjonalnie także montażysta i operator - Vincent Gallo jest samowystarczalną artystyczną maszyną do wszystkiego. Co więcej, ten wielki amerykański oryginał uważa, że wszystko robi najlepiej: "Najlepszy wywiad z Vincentem Gallo przeprowadził Vincent Gallo. Najlepsze artykuły o Vincencie Gallo napisał Vincent Gallo. Najlepszą kreację aktorską Vincent Gallo stworzył w filmie napisanym, wyreżyserowanym i zmontowanym przez Vincenta Gallo. Nawet najlepsze zdjęcia Vincentowi Gallo zrobił Vincent Gallo" - mówił Vincent Gallo w wywiadzie, który przeprowadził sam ze sobą, poirytowany nieudolnością dziennikarzy, którzy "nie rozumieją jego słów, przekręcają je albo świadomie manipulują nimi". Całość tego fantastycznego - bez cienia ironii - wywiadu można przeczytać na stronie artysty www.vincentgallo.com.
Słowa godne narcyza i kabotyna, jednak nie dajcie się ponieść irytacji. Vincent Gallo naprawdę dysponuje niewiarygodnym talentem. Komponowana przezeń muzyka jest oryginalna i urzekająca - zdanie to zdają się podzielać Sean Lennon, PJ Harvey, Yoko Ono czy John Frusciante, którzy wielokrotnie podejmowali muzyczne kolaboracje z Gallo. Grał też w jednym zespole z legendarnym Basquiatem - Gallo należy bowiem do awangardy. Tej autentycznej i najprawdziwszej.
Jako reżyser udowodnił swą wielkość już debiutanckim "Buffalo 66" - niebanalną komedią o człowieku, który odsiedziawszy wyrok za niewinność, szuka zemsty na okrutnym świecie i walczy z depresją. Gallo napisał, wyreżyserował i skomponował muzykę do filmu. W głównych rolach zagrali Gallo (oczywiście!), Christina Ricci, Ben Gazarra, Anjelica Houston, Mickey Rourke. Magazyn "Empire" umieścił ten obraz na liście najlepszych niezależnych filmów wszech czasów. Słusznie.
Jednak chyba najlepszą miarą talentu Gallo są jego ekranowe kreacje - o dziwo także w filmach innych reżyserów. Jego obecność w filmie zmienia nawet najbardziej banalny scenariusz w fascynujący spektakl. Właściwie wystarczy włączyć kamerę i postawić przed nią Gallo - efekt będzie co najmniej intrygujący. Nieokiełznana osobowość aktora przebija przez wszelkie odgrywane przezeń postaci, nadając im rys specyficznego szaleństwa, ale i autentyczną głębię. Grając drobny epizod jak w "Chłopakach z ferajny" czy większą rolę jak w "Arizona Dream" Gallo pozostawia niezatarte wrażenie.
Talent Gallo udźwignie wszystko - dowodem jego nagrodzona na festiwalu w Wenecji rola w filmie Jerzego Skolimowskiego "Essential Killing". Wcielił się tu w postać schwytanego i przetrzymywanego przez Amerykanów taliba, który ucieka z tajnego ośrodka CIA na Mazurach i ukrywa się w lesie. Oprócz śniegu, dzikich oczu Vincenta i jego splątanej brody nie ma tu nic. Ale i to wystarczyło, by na film spłynął deszcz nagród od wyróżnień na festiwalu w Wenecji po Złotego Lwa w Gdyni.
Gallo cieszy się opinią szaleńca, na którą pracował przez lata. Dlatego nikt specjalnie się nie zdziwił, gdy w sierpniu tego roku oświadczył, iż jego filmy nie będą więcej pokazywane publicznie. Festiwalowe sukcesy jego dwóch kolejnych po "Buffalo" dzieł - "Brown Bunny" i "Promisses Written in Water" - uznał za niewystarczającą gratyfikację artystycznych wysiłków. Dodał, że nie może znieść wystawiania swojej pracy na działanie "mrocznej energii publiczności" - cokolwiek to znaczy. Nadal będzie pisał scenariusze i realizował filmy, ale nie będzie ich udostępniać widzom. Postawa godna awangardowego artysty. A kim innym jest Gallo?
Na pewno nie jeszcze jedną plastikową gwiazdą otoczoną sztabem pracujących nań ludzi. - Nie mam rzecznika prasowego, agenta, menedżera, prawnika, asystenta, stylisty, stażysty, pokojówki ani ogrodnika. Nikogo. A nie, mam dentystę - mówił Gallo w wywiadzie dla "IFQ" ("Independent Film Quarterly"). I to mu najwyraźniej wystarczy, by kąsać i zostawiać ślad. Vincent Gallo nie przepadnie. Bo naprawdę jest wielki.
@RY1@i02/2011/243/i02.2011.243.196.0003.001.jpg@RY2@
Vincent Gallo w "Essential Killing" stworzył rolę godną lepszego filmu
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu