Piwo i Buber z Zappą
Co się dzieje, kiedy artyści wizualni Grzegorz Drozd i Zbigniew Libera postanawiają pogadać bez słów? Chwytają za instrumenty i nagrywają płytę w punkowo-freejazzowej stylistyce
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zawyrokować, że spory udział w materializacji tego projektu mają wytwory czeskich browarników. Drozd, czyli połowa duetu artystycznego Zmiana Organizacji Ruchu, oraz Libera, jeden z największych artystów polskiej sztuki współczesnej, spotkali się w studiu Faust Records w Pradze. Tam zarejestrowali improwizowane sesje dźwiękowe, w wyniku których powstało siedem utworów, wydanych następnie w limitowanej edycji płyt winylowych, prezentowanych właśnie w Piktogramie. Browarny trop potwierdza Michał Woliński, kurator wystawy. "Okładki stanowią mapy mentalnych peregrynacji, gdzie czeskie piwo miesza się z wodami jeziora Como i ciepłymi morzami Azji Południowo-Wschodniej. "KOKATAO" to zderzenie technik, osobowości, coca-coli, kokainy i tao" - mówi.
Ekspozycja ma formę instalacji. W centralnej części pachnącego nowością galeryjnego white cubu (Piktogram działa w Soho Factory na warszawskiej Pradze-Południe od niedawna), na podeście i w szklanych gablotach poustawiane są okładki wspomnianych winyli, przetykane warkoczami pociętych map. Grafika tekturowych kopert z płytami to stylistyczny miszmasz - od landrynkowych obrazków kojarzących się z folderami reklamującymi wakacje w ciepłych krajach, kolaży gazetowych wycinków po wklejkę z wizerunkiem Chrystusa inspirowanego wizją Faustyny Kowalskiej. Po przekątnej w Sali umieszczono dwa telewizory, na których wyświetlany jest film z muzykującymi Drozdem i Liberą oraz zapis dialogu obu twórców. Rozmowa odbywa się bez słów: Drozd i Libera gwiżdżą sobie twarzą w twarz improwizowaną melodię, po czym w finale wybuchają rubasznym śmiechem. Bo "KOKATAO" to manifestacja artystycznej wolności i dowolności, aktu tworzenia, nieskrępowanego wymaganiami i oczekiwaniami rynku sztuki. Głos radości freaków, którzy odkryli, że nadają na tych samych częstotliwościach i że zamiast walić się głowach kuflami wolą przepijać do siebie. Oczywiście można też widzieć w instalacji Drozda i Libery kpinę z mirażu popkultury, systemu estradowych gwiazd i otaczającego je medialnego szumu. Ale przede wszystkim "KOKATAO" to pean radości podbity Buberowską filozofią dialogu i szalonym humorem Franka Zappy.
@RY1@i02/2011/243/i02.2011.243.196.023b.001.jpg@RY2@
Jan Kowalski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu