Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Bez wiedzy Amy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nowa płyta Amy Winehouse to solidny materiał. Ale gdyby sama miała decydować, to by jej nie wydała

Zawsze, kiedy ukazuje się pośmiertne dzieło jakiegoś artysty, pojawia się problem, czy poza czysto komercyjnym powodem wydawcy mieli jakiś artystyczny cel. Jasne jest, że Amy sama nie wypuściłaby takiej płyty i wbrew temu, co w wywiadach mówi jej ojciec, że byłaby z "Lioness: Hidden Treasures" dumna, Amy nie chciałaby tej płyty. Po wydaniu "Back To Black" w 2006 roku kilkukrotnie wchodziła do studia i niestety do swojej śmierci nie była z efektów pracy na tyle zadowolona, by je upublicznić.

Wytwórnia postanowiła inaczej, trudno jednak nazwać ten album premierowym. Numer "Body and Soul" znalazł się już przecież na ostatniej płycie z duetami Tonyego Bennetta. "Tears Dry" to z kolei alternatywna wersja utworu "Tears Dry On Their Own" z "Black To Black", a "Valerie" został opublikowany na albumie Marka Ronsona. Mimo że część płyty była znana przed jej wydaniem, na pewno warto umieścić ją w swojej muzycznej kolekcji. Amy Winehouse nawet gdyby śpiewała książkę telefoniczną, potrafiłaby być czarująca, prawdziwa i pociągająca. A już jak wykonuje covery klasyków "Our Day Will Come" czy "Will You Still Love Me Tomorrow" dziewczęcego zespołu The Shirelles z lat 60. to jest klasą sama dla siebie. W duetach z Bennettem czy raperem Nasem ("Like Smoke") też wypada rewelacyjnie.

Wyboru kompozycji, które znalazły się na "Lioness: Hidden Treasures", dokonali współpracownicy wokalistki Mark Ronson oraz Salaam Remi i trzeba przyznać, że dokonali słusznych wyborów. Pokazali Amy dobrze czującą się w klimacie jazzu, soulu, bluesa, a nawet reggae.

Od tej płyty jednak nie zaczynajcie swojej przygody z Amy. Najpierw wysłuchajcie dwóch albumów, które sama zdecydowała się wydać. Są bardziej spójne, dopracowane, bardziej jej. Później sięgnijcie po dzieło, na które nie miała już wpływu.

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.024b.001.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.