Bez czaru Wallandera
Za kryminalną prozę Henninga Mankella wzięli się Niemcy. "Chińczyka" pokaże Canal+
Wszystkie dotychczasowe serie telewizyjne z komisarzem policji z Ystad Kurtem Wallanderem w roli głównej trzymały dobry poziom. Kiedy jednak telewizja wzięła na warsztat książkę Mankella bez udziału Wallandera, czyli "Chińczyka", poniosła porażkę. Mimo że literacki pierwowzór nie ustępuje serii z Kurtem, jego filmowy odpowiednik zdecydowanie zaniża poprzeczkę filmowych adaptacji prozy szwedzkiego pisarza. W ekranowym "Chińczyku" nie ma tego, co było siłą dotychczasowych filmów: bardzo dobrego aktorstwa, hipnotycznego zimnego klimatu i nieoczywistej zagadki. W zrealizowanym w koprodukcji niemiecko-szwedzko-austriackiej "Chińczyku" tego zabrakło. Autorzy, odbiegając od literackiego oryginału, nakręcili przeciętny kryminał.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.