Bez czaru Wallandera
Za kryminalną prozę Henninga Mankella wzięli się Niemcy. "Chińczyka" pokaże Canal+
Wszystkie dotychczasowe serie telewizyjne z komisarzem policji z Ystad Kurtem Wallanderem w roli głównej trzymały dobry poziom. Kiedy jednak telewizja wzięła na warsztat książkę Mankella bez udziału Wallandera, czyli "Chińczyka", poniosła porażkę. Mimo że literacki pierwowzór nie ustępuje serii z Kurtem, jego filmowy odpowiednik zdecydowanie zaniża poprzeczkę filmowych adaptacji prozy szwedzkiego pisarza. W ekranowym "Chińczyku" nie ma tego, co było siłą dotychczasowych filmów: bardzo dobrego aktorstwa, hipnotycznego zimnego klimatu i nieoczywistej zagadki. W zrealizowanym w koprodukcji niemiecko-szwedzko-austriackiej "Chińczyku" tego zabrakło. Autorzy, odbiegając od literackiego oryginału, nakręcili przeciętny kryminał.
Na północy Szwecji w małej miejscowości Hudiksvall policja dokonuje makabrycznego odkrycia. Brutalnie zamordowanych zostaje 19 mieszkańców, wszyscy członkowie rodziny Andrén. Policja podejmuje niewłaściwy trop. Na ślad sprawcy wpada za to sędzina Birgitta Roslin, której dziadkowie są wśród ofiar. Zagadka wiedzie do USA i Chin, a podłoże ma w jej przodkach, którzy w XIX wieku wyemigrowali do Ameryki.
Film został podzielony na dwie części. Pierwsza toczy się głównie w Szwecji, druga w Chinach. Współczesne zdjęcia przeplatane są archiwalnymi, z budowy linii kolejowej w Nevadzie przez chińskich niewolników. Pierwsza część filmu jeszcze utrzymuje napięcie, ale w drugiej uczucie nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności i oczywistości jest tak duże, że ciężko wytrzymać do końca. Już w pierwszej części policjanci okazują się ignorantami, a głównej bohaterce wierzy tylko jej mąż, z którym jest w separacji. To zresztą jedyna dwójka aktorów, która się sprawdziła: Suzanne von Borsody jako sędzina i Szwed Michael Nyqvist jako jej mąż. Reszta aktorów wydaje się zagubiona w szwedzkim świecie. Dziwnie też brzmi język niemiecki, którym posługują się nie tylko Szwedzi, lecz także Chińczycy. Jeżeli oczekujecie prostego, niezmuszającego do specjalnego myślenia kryminału, to "Chińczyk" spełni wasze oczekiwania. Innych zawiedzie.
@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.004a.001.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu