Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nie wolno żałować

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Szwedzki reżyser Marcus Lindeen opowiada historię podwójnej zmiany płci. Jednak nie sensacyjny aspekt jest ważny w jego filmie

Marcus Lindeen: W Szwecji od dawna nie jest to tematem tabu i dla mnie, jako geja, szczególnie ciekawym aspektem tej opowieści jest możliwość opowiedzenia innego rodzaju historii. Nie programowo optymistycznej - o tym, jak wspaniale jest dokonać coming outu albo zmiany płci, jak to rozwiązuje wszystkie problemy. Bo nie rozwiązuje. Oczywiście ważne jest zagwarantowanie jednostce wolności, umożliwienie jej podjęcia decyzji. Jednak równie ważne jest przyjęcie do wiadomości, że jednostka mogła popełnić błąd i teraz go żałuje. Jeśli coś jest w Szwecji tabu, to jest nim żal - nie wolno żałować dokonanych wyborów, trzeba być zadowolonym ze swojego życia.

Przemknęło mi to przez myśl i z niepokojem oczekiwałem reakcji środowisk transseksualistów w Szwecji i na świecie. Ale nie spotkałem się z zarzutami, że działam na szkodę ich interesów czy w fałszywym świetle stawiam osoby trans. Także dlatego, że mój film tak naprawdę nie opowiada o transseksualizmie - czy to dobre, czy złe, dlaczego tak się dzieje, czy procedury umożliwiające operację zmiany płci są odpowiednie etc. Nie interesowała mnie nawet odpowiedź na pytanie: jak to się mogło w ogóle wydarzyć. Chciałem opowiedzieć o poszukiwaniu tożsamości, niekoniecznie seksualnej, na przykładzie dwóch bardzo niezwykłych egzemplarzy ludzkich. Zmiana płci wydała mi się tu ciekawą, ekstremalną metaforą dla ważnych egzystencjalnych decyzji, które wszyscy podejmujemy. I od których nie ma odwrotu, które określają, kim jesteśmy. Wycofać się z takiej decyzji to znaczy zredefiniować siebie. I o tym jest mój film.

Podczas studiów na kierunku reżyserii teatralnej prowadziłem audycję w szwedzkim radiu. To był program, podczas którego rozmawialiśmy o różnych abstrakcyjnych tematach, jak np. nicość. Kiedy tematem był żal, jako gościa zaprosiłem Mikaela. Wydawało mi się wtedy, że to unikalna historia - nigdy wcześniej nie słyszałem o kimś, kto by żałował decyzji o zmianie płci. Jednak po audycji do rozgłośni zadzwonił Orlando i powiedział, że po raz pierwszy w życiu odnalazł się w czyjejś opowieści. Rozmawialiśmy wtedy przez dwie godziny i od razu poczułem, że chciałbym zrobić coś z tą historią, opowiedzieć ją publiczności. Zacząłem od zaaranżowania spotkania między nimi dwoma.

Nie od razu. Orlando od początku był gotów upublicznić swoją historię, podzielić się nią. Mikael wykazywał większą rezerwę. Zgodził się na występ w radiu, bo tam nie widać twarzy, jednak nie chciał dać się sfilmować. Nie wiedziałem, jak sobie z tym poradzić. Jedynym rozwiązaniem okazało się przeniesienie konwersacji Mikaela i Orlando, opowiadających sobie nawzajem swoje historie, zadających sobie niezwykłe, bardzo intymne pytania, na scenę, gdzie w ich postaci mogli się wcielić aktorzy. Sztuka okazała się na tyle dobra, że wystawił ją Stockholms Stadsteater. Mikael zaś był na tyle zadowolony z efektu, że zgodził się wystąpić w filmowej wersji, jeśli nieco go zamaskuję - stąd peruka i ciemne okulary.

Film składa się z dwóch tygodniowych sesji zrealizowanych w latach 2006 i 2008 i złożonych w całość tak, żeby wyglądało to na ciągłą konwersację. Tyle że jest to ustawione. Ja jestem tam też stale obecny w tym sensie, że podpowiadam, jakie pytania należy w danym momencie zadać, jak sformułować pewne kwestie, żeby to odpowiednio zagrało. Ale ich niezwykłe historie i to, jak je przeżywają, należy tylko do nich, do moich bohaterów.

Bałem się tego tematu. Jest tak niezwykły, skandaliczny, sensacyjny, niewiarygodny, że pokazanie go wprost byłoby z jednej strony pójściem na łatwiznę, z drugiej zaś niosło zagrożenie nieetycznego wykorzystania moich bohaterów. Byłem od tego jak najdalszy. Gdybym przeprowadzał z nimi po prostu wywiady przed kamerą, zadawał im pytania jako reprezentant "normalnego" społeczeństwa, wytworzyłoby to niepotrzebny dystans. Dialog ludzi będących w podobnej sytuacji jest bardziej fair w stosunku do moich bohaterów: stawia ich na równi, skraca perspektywę.

Tu dopisało mi szczęście. Mikael i Orlando po prostu są bardzo różni i w różny sposób przeżywają podobną historię. Ich temperamenty, motywacje, nastawienie do życia i postrzeganie samych siebie są krańcowo odmienne. Jako reżyser nie musiałem się szczególnie starać, by to pokazać, choć podkreślałem pewne drobne szczegóły. Dzięki temu udało się uchwycić pewną zaskakującą prawdę: mimo pozornych podobieństw to dwie odrębne, autonomiczne istoty. Tu nie da się przeprowadzić żadnego uogólnienia, nie ma żadnych ich - jest jeden człowiek i drugi człowiek. Trochę podobni, trochę różni, jak wszyscy.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.006a.001.jpg@RY2@

Mikael i Orlando urodzili się jako mężczyźni i obaj - choć z różnych powodów - dokonali operacji zmiany płci. Obaj też pożałowali tej decyzji i powtórnie przeszli procedurę zmiany. Film Marcusa Lindeena nie akcentuje jednak sensacyjnego aspektu tej historii. Jest kameralnym zapisem rozmowy dwóch osób dysponujących unikalnym doświadczeniem. Jest też próbą odpowiedzi na bardziej uniwersalne pytania: Co nas definiuje? Na ile mamy prawo zmieniać swoją tożsamość? Jednym z najbardziej poruszających momentów filmu jest wypowiedziana przez Mikaela kwestia: "Chciałbym, aby wszyscy mogli doświadczyć tego co my - bez konieczności interwencji chirurgicznych. Ale żeby każdy mógł się na własnej skórze przekonać, jak to jest być mężczyzną, jak to jest być kobietą. Może bylibyśmy wtedy lepszymi ludźmi". Po prostu.

KN

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.