Rozrzucone puzzle
Dziwna to książka. Sporą część zajmują tu osobliwe tabele i wykresy, wątki się plączą, za bohaterami nadążyć ciężko. Być może klimat powieści Jennifer Egan lepiej odzwierciedla oryginalny tytuł książki (w wolnym tłumaczeniu "Wizyta brygady szaleńców"), jego polskie brzmienie wprowadza w błąd. Nie spodziewajmy się jednak ani nadmiaru nostalgii, ani współczesnej wariacji na temat dzieła Marcela Prousta. "Zanim dopadnie nas czas" to zupełnie inna bajka.
Mamy oto grupę bohaterów, którzy zdają się bawić z czytelnikiem w podchody. Spotykamy ich w różnych momentach historii, na różnych życiowych etapach. Jest rudowłosa Sasha - asystentka w dochodowej wytwórni płytowej, dziewczyna z przeszłością, kliniczna kleptomanka, później - żona i matka. W biznesach partneruje jej niejaki Bennie, podstarzały punk, kiedyś obiecujący muzyk, dziś - facet, który muzyczną branżę trzyma w garści. Ale przez karty powieści Jennifer Egan przetoczy się jeszcze cały tłum niecodziennych postaci. Choćby starzejący się rockman Bosco, który planuje popełnić samobójstwo podczas trasy, albo aktorka Kitty, zawdzięczająca rozgłos udaremnionej napaści pewnego zdesperowanego dziennikarza. Na pierwszy rzut oka zbiór opowiastek amerykańskiej pisarki przypomina bezładnie porozrzucane puzzle - trzeba trochę się nagłowić, by ułożyć wszystko w całość. Czy warto? Nagrodzona Pulitzerem książka nie rzuca na kolana. Za humor i próbę stworzenia narracji na miarę ery cyfryzacji i empetrójek - punkt. Za miałką myśl przewodnią, zgodnie z którą czas ucieka, a życie mija - trzy z minusem.
@RY1@i02/2011/223/i02.2011.223.196.026c.001.jpg@RY2@
MALWINA WAPIŃSKA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu