Kobiela jak pies
Żeby sfilmować prozę Stanisława Lema, reżyserzy musieli przekonać pisarza i oszukiwać Scotland Yard
Odpowiedź, dlaczego TVP nie sięgała i nie sięga po prozę Lema, jest prosta. Film w konwencji science fiction to kosztowna i skomplikowana inscenizacyjnie produkcja. W czasach komuny kierownictwu Radiokomitetu nie zależało na uatrakcyjnianiu programu Lemem, bo wyposzczeni brakiem rozrywek widzowie i tak oglądali ubogą ramówkę od początku do końca. Dziś macherzy małego ekranu wolą produkować seriale i komedie miłosne - wkład produkcyjny jest dużo mniejszy, a oglądalność i zysk przyzwoite.
Kłody pod nogi filmowcom rzucał też sam pisarz zniesmaczony nieudanymi adaptacjami swojej prozy na czele z polsko-enerdowską "Milczącą gwiazdą". Być może dlatego sam chwycił za pióro i stworzył scenariusz według własnego opowiadania "Czy pan istnieje Mr Jones?", który stał się podstawą "Przekładańca" Andrzeja Wajdy. 36-minutowy film to opowieść o kierowcy rajdowym Richardzie Foksie (Bogumił Kobiela), który w roku 2000, wraz ze swoim bratem, startuje w tragicznie zakończonym wyścigu. Brat ginie, Richard odnosi poważne obrażenia, ale wraca do zdrowia dzięki transplantacji narządów pobranych zmarłemu. Dlatego firma ubezpieczeniowa wypłaca mu tylko część odszkodowania z tytułu zgonu brata, bo przecież większość organów denata ciągle żyje w jego ciele. W związku z tym wdowa po bracie także domaga się gratyfikacji finansowych. Wkrótce Richard ulega kolejnym wypadkom i żeby go uratować, lekarze pobierają organy od kobiety oraz psa, co zupełnie zaburza osobowość rajdowca. Groteskowa wizja patologicznego rozwoju transplantologii została nagrodzona na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Fantastycznych w Sitges w 1970 roku.
Wartą uwagi adaptacją Lemowskiego "Śledztwa" był krótkometrażowy film Marka Piestraka. Świeżo wówczas upieczony absolwent łódzkiej filmówki uzyskał zgodę pisarza, pod warunkiem że nakręci część zdjęć w Londynie, gdzie rozgrywa się akcja. Piestrak dostał zgodę na trzydniową delegację, więc zdjęcia kręcono bez dubli. Żeby sfotografować wnętrze prawdziwego komisariatu Scotland Yardu, reżyser wpadł do budynku i udając wariata, sfilmował zaskoczonych policjantów, po czym uciekł, zanim ktoś zdążył go zatrzymać. W telewizyjnym "Śledztwie" (1973) młodego inspektora Scotland Yardu, usiłującego wyjaśnić tajemnicę znikania zwłok z kostnic i małych miejskich cmentarzy, zagrał Tadeusz Borowski.
Dwie inne telewizyjne realizacje prozy Lema nie wymagały takiej ekwilibrystyki i zostały nakręcone w kraju (1965). W obu przypadkach za kamerą stanął tandem Marek Piestrak i Jerzy Stawicki. "Profesor Zazul" to adaptacja jednej części z cyklu "Ze wspomnień Ijona Tichego". Tichy spotyka się z tajemniczym naukowcem i odkrywa, że jest to klon profesora Zazula, "Przyjaciel" to kameralny thriller o szarym człowieku, którego poczynaniami kieruje elektronowy mózg, usiłujący przejąć kontrolę nad światem.
Telewizyjną filmografię Stanisława Lema uzupełniają dwie animowane krótkometrażówki z początku lat 60., których scenarzystą był sam autor - "Wycieczka w kosmos" i "Pułapka". Konia z rzędem temu, kto miał okazję je obejrzeć.
@RY1@i02/2011/223/i02.2011.223.196.005a.001.jpg@RY2@
Małgorzata Toruńska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu