Magiczna liczba
Kolejna, po "Druhnach" i "Złej kobiecie", romantyczna komedia dla dorosłych, czyli zamiast miłosnych uniesień i subtelnych gagów mamy eksplozję nasączonych erotyzmem dowcipów. Nic oczywiście w tym zdrożnego, gdyż "Ilu miałaś facetów?" to kolejna konserwatywna rozprawka na temat wyższości małżeństwa nad panieństwem i nawet te odważniejsze żarty wydają się ugładzone przez spodziewany finał.
Ally Darling pozuje na kobietę wyzwoloną i chodzi do łóżka z kim chce. Jednak w głębi ducha, choć nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy, marzy o tym jedynym. Jako wierna czytelniczka modnych pism dla pań wierzy ślepo w zamieszczane w nich statystyczne dane mówiące, iż mało która dama z dwudziestoma kochankami na koncie znajduje sobie męża. Przerażająca konstatacja i perspektywa wiecznego budzenia się co rano obok innego faceta skłania Ally do działania - by nie przekroczyć magicznej liczby, wybranka szuka wśród swoich byłych chłopaków. A pomóc ma jej w tym sąsiad przystojniak z naprzeciwka Colin.
"Ilu miałaś facetów?" to film bezbolesny, zupełnie przeciętny i jałowy, bo mimo komicznego potencjału zbyt wiele tutaj bezbarwnego zastoju. A szkoda, bo ciekawa, choć trywialna, jest socjologiczna obserwacja - Ally, rozmyślając o swoich erotycznych przygodach, ma siebie za kobietę lekkich obyczajów (w czym utwierdzają ją koleżanki), a Colin, goszczący u siebie codziennie inną przyjaciółkę, prowadzi życie wesołego playboya, któremu każdy ma ochotę przybić gratulacyjną piątkę.
Bartosz Czartoryski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu