Odnaleźć spokój ducha
Film McCarthy’ego zaludniają ci, co dostali od życia mocnego kopniaka, i już samo podniesienie się z klęczek będzie dla nich swoistym zwycięstwem. Tytuł jawi się więc jako przekorny i, być może, cyniczny. Ale to wrażenie mylne, bo "Wszyscy wygrywają" gra na optymistycznej nucie. Marny prawnik Mike Flaherty (świetny Paul Giamatti) tonie w długach i wydaje się, że jedynym ratunkiem dla jego finansowej płynności jest oszustwo - bierze pod swoje skrzydła starego, cierpiącego na demencję Leo (Burt Young), umieszcza go w domu opieki, a sam inkasuje pieniądze na poczet kosztów utrzymania chorego. I nawet Kyle, nastoletni zapaśnik na bakier z zasadami i wnuk Leo, przybysz znikąd, za sprawą którego dojdzie do komplikacji, a w efekcie zniesienia dawno ustanowionego przez los status quo, idealnie wkomponowuje się w panoramę przegranych i przegrywających.
Po pojawieniu się na horyzoncie młodego Kyle’a "Wszyscy wygrywają" wędruje w kierunku filmu sportowego, w którego centrum znajduje się kwestia, czy pod kierownictwem Mike’a, amatora zapasów i hobbystycznego trenera, chłopak znajdzie wreszcie upragniony spokój ducha i dostanie się do kolejnego etapu zawodów. McCarthy jest jednak reżyserem zbyt inteligentnym, by dać się ponieść i skupić na najłatwiejszym elemencie narracji, dlatego u rdzenia jego niezwykle udanego filmu leży idealne wyważenie składników - przemyślane rozpostarcie fabuły gdzieś pomiędzy feel good movie i dramatem obyczajowym, traktującym o wcale niełatwych sprawach, podanych jednak z charakterystyczną dla McCarthy’ego lekkością. We "Wszyscy wygrywają" zaakcentowano bowiem rolę i wagę zwyczajnego kontaktu człowieka z człowiekiem.
@RY1@i02/2011/205/i02.2011.205.196.022b.001.jpg@RY2@
Bartosz Czartoryski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu