Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Tournée po piekle

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Nie ma granic dosłowności w literaturze, zawsze można przełamać kolejne bariery - mówi Edward Lee, amerykański pisarz grozy, autor powieści "Sukkub"

Edward Lee: Przede wszystkim pragnąłem napisać horror erotyczny w ujęciu feministycznym. Chciałem sprawdzić, jak daleko mogę się posunąć w dosłowności. Można powiedzieć, że testowałem rynek, ponieważ wtedy, na początku lat dziewięćdziesiątych, literatura bała się przekroczyć pewną granicę. Zainspirowałem się wówczas powieścią Thomasa Tryona "Pan żniw", w której poruszony został podobny temat co w "Sukkubie" - leżącego na uboczu miasteczka zdominowanego przez kobiety. Pomyślałem, że dodam do tego pierwiastek nadnaturalny i upiekłem dwie pieczenie przy jednym ogniu: mityczny, feministyczny folklor oblekłem w okultystyczne szatki i dzięki temu mogłem sobie pofolgować z seksem i przemocą. Sądziłem, że redaktorka każe mi wyrzucić połowę książki do kosza, ale tak się nie stało, co dla młodego autora, którym wówczas byłem, stanowiło przełomowy moment. "Sukkub" dał mi wiarę w siebie, zapewnił o tym, że mogę spełniać się literacko, nie rezygnując z dosłownej brutalności.

Cieszę się, że przylgnął do mnie taki przydomek i jestem z niego dumny! Zdarzało mi się wykłócać z krytykami o istotę i prawdziwą wartość literackiego horroru, zapisałem na ten temat setki stron. Identyfikuję się ze swoimi książkami, choć prywatnie jestem normalnym, niewyróżniającym się facetem. Jeszcze dwadzieścia lat temu jeździłem na imprezy literackie i sam postrzegałem innych pisarzy przez pryzmat ich prozy, dlatego ciekawiło mnie, jacy są naprawdę. Sądziłem, że większość twórców zajmujących się horrorem to jacyś porąbani ludzie, zupełnie tacy jak ich książki, zdziwiłem się więc, że wcale tak nie jest. Cóż, tak jak nie powinno oceniać się książki po okładce, tak nie ma sensu oceniać autorów po ich twórczości.

Podobne pytanie dręczyło mnie przez bardzo długi czas. Czy najostrzejsze może być jeszcze ostrzejsze? Kiedy ekstremum osiągnie taki stan, że nie będzie mogło stać się jeszcze bardziej ekstremalne? Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie ma żadnych granic. Myślę, że ekstremalność w horrorze przestanie być celem, kiedy nie będzie już funkcjonalna, zabraknie punktów odniesienia. Z każdym rokiem boję się coraz mocniej, że zabraknie mi pomysłów na przesuwanie wspomnianej przez ciebie granicy, ale wtedy zawsze coś nowego przychodzi mi do głowy. Napisałem ponad pięćdziesiąt książek i kiedy myślę, że już się wypaliłem, nagle łapię wiatr w żagle. W zeszłym roku miałem przez kilka tygodni tak kreatywną fazę, że siedziałem i całe dnie notowałem same pomysły. Więc mam w zanadrzu szkice jakichś dziesięciu powieści.

Tak, by horror był szczery i wielowymiarowy, te wszystkie składniki są nieodłączne. A nawet jeśli któryś z nich nie jest wyraźnie zaznaczony, na pewno autor gdzieś go zakamuflował. Oczywiście da się podzielić horror na wiele różnych podgatunków i upierać się, że prawdziwy horror wcale nie potrzebuje okultyzmu, antropologii, a nawet socjologii, psychologii i elementów nadnaturalnych, ale czy nadal będzie horrorem? Nie jestem pewien. W moich książkach można to wszystko odnaleźć.

Był to pomysł, który chodził mi po głowie wiele lat, takie tournée po piekle, ale nie mogłem się zdecydować, jak przedstawić to miejsce. Wtedy pomyślałem o gotyckiej wariacji na temat "Czarnoksiężnika z krainy Oz", tyle że Oz byłoby właśnie piekłem. W końcu w ciągu tych pięciu tysięcy lat piekło również musiało ewoluować, zupełnie jak człowiek. Nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że przez cały ten czas byłaby to nadal wielka dziura z płonącym w środku ogniem i diabłami dzierżącymi widły. Tak jak i my uprzemysłowiliśmy świat, tak zrobili to z piekłem jego mieszkańcy. Do dzisiaj napisałem cztery powieści bazujące na tym pomyśle. Cóż to była za radość, móc co jakiś czas wrócić choć na chwilę do piekła.

@RY1@i02/2011/205/i02.2011.205.196.025a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/205/i02.2011.205.196.025a.002.jpg@RY2@

Rozmawiał Bartosz Czartoryski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.