Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Duńskie ciacho

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Okrzyknięty "posępnym symbolem seksu" duński aktor Mads Mikkelsen ma w dorobku role złoczyńców, brutali i wojowników. Jako genialny kompozytor Strawiński odsłania nowe aktorskie oblicze

Większość widzów zapewne kojarzy jego charakterystyczną, przypominającą nieruchomą maskę twarz przede wszystkim z rolą w "Casino Royale", w którym wcielił się w głównego adwersarza Bonda, znanego jako Le Chiffre. Chłodny typ urody i malujący się wokół ust rys okrucieństwa predestynują Mikkelsena do odtwarzania tego typu postaci. Choć w wachlarzu swoich aktorskich umiejętności ma też miejsce dla bohaterów zupełnie innego typu: dziwacznego pastora nawracającego zbłąkane owieczki w "Jabłkach Adama", postawionego przed trudnym wyborem idealisty w nominowanym do Oscara filmie "Tuż po weselu" Susanne Bier czy Igora Strawińskiego wikłającego się w pełen pasji romans z Coco Chanel w "Coco Chanel i Igorze Strawińskim". Ten ostatni obraz zobaczymy w tym tygodniu premierowo na kanale HBO.

"To był bardzo intensywny związek" - mówił w wywiadzie dla "The Playlist" aktor, mając na myśli zarówno miłosną aferę dwójki artystów, jak i własne zaangażowanie w rolę. Strawiński w jego emocjonalnej interpretacji jest postacią pełną urażonej dumy, ale też wrażliwą jak otwarta rana - z pewnością Mikkelsen może zaliczyć ten występ do swoich najlepszych kreacji.

Portret kompozytora wyszedł niezwykle realistycznie i przekonująco, choć jak przyznał aktor, nie miał zbyt wiele czasu na wczucie się w rolę - realia produkcji małych europejskich filmów nie pozwalają na komfort w postaci wielomiesięcznych studiów i przygotowań. "Miałem zaledwie dwa tygodnie, by opanować rosyjski, francuski i grę na pianinie" - opowiadał aktor. W dodatku muzyka Strawińskiego nie należała nigdy do jego ulubionych. "Znałem oczywiście »Święto wiosny«, ale nigdy nie wszedłem głębiej w tę muzykę. Właściwie to słuchając jej, zapadałem co najwyżej w głęboki sen. Miałem więc sporo do nadrobienia" - wyznał dziennikarzom "The Playlist".

Mikkelsen debiutował w brutalnie realistycznym gangsterskim filmie "Dealer" - pierwszym, kultowym dziele Nicolasa Windinga Refna, świeżo opromienionego nagrodą za reżyserię w Cannes przyznaną mu w tym roku za "Drive". Zapoczątkowana przed laty przyjaźń stała się też podstawą zawodowej współpracy - Mads zagrał m.in. główną rolę w poprzednim filmie Refna, okrutnym i ociekającym krwią dramacie z życia wikingów "Valhalla Rising". Jego Jednooki, okaleczony, niemy wojownik, w którego wcielił się w tym obrazie, nie okazuje żadnych emocji. "To było dopiero zadanie! "- wspominał w wywiadzie dla portalu IFC.com. "Ale pracowałem z Nikiem już po raz piąty i wiedziałem, że czego nie ma w scenariuszu, na pewno tkwi w jego głowie. Muszę to tylko znaleźć. A ponieważ znamy się już naprawdę dobrze - choć w prawdziwym życiu nie mamy ze sobą wiele wspólnego, bo on jest filmowym nerdem, a ja typem bardziej sportowym - to nie jest to aż tak trudne". Choć jego bohater nie wzbudza sympatii ani zrozumienia, Mads potrafił tchnąć w niego życie, sprawić, że zaciekawia widza. "Zadaniem aktora jest wybronić postać bez względu na to, jak niesympatyczna może się wydać publiczności. Dopiero kiedy nam się to uda, możemy tworzyć historie, które zmuszają widzów do myślenia" - mówił Mikkelsen, wykładając przy okazji twórcze credo Refna.

Obaj, Mikkelsen i Refn, uchodzą zresztą za synonim światowych sukcesów duńskiej kinematografii - w przeciwieństwie do Larsa von Triera, który w ostatnich latach wzbudza stanowczo zbyt wiele niezdrowych kontrowersji. Mads na pewno znalazł się na fali wznoszącej - duńska królowa nagrodziła go szlachectwem w uznaniu zasług dla promocji kraju, my zaś niebawem zobaczymy go w trójwymiarowej superprodukcji "Trzej muszkieterowie" (polska premiera 14 października), w której wcielił się w Rocheforta, brutalnego agenta na usługach makiawelicznego kardynała Richelieu. Idealna rola dla kogoś o aparycji Madsa!

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.004a.001.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.